Wielki mecz już dziś! Barca gra o pewność, Real o życie
Dziesięć punktów różnicy w tabeli La Liga
pomiędzy Barceloną a Realem sprawia, że stawką dzisiejszego El Clasico jest
wszystko poza tym, o co gra powinna się toczyć przede wszystkim, czyli
mistrzostwem Hiszpanii. Cudów nie ma, jego zdobywca jest znany. O co więc grają
oba zespoły?
Czy w sobotę obie ekipy podzielą się punktami? Taki wynik typuje Leszek Orłowski
Dla Barcy o wiele ważniejsze, z
formalistycznego punktu widzenia, jest wtorkowe spotkanie w Lidze Mistrzów z
Atletico. Chyba czują i piłkarze Luisa Enrique, i kibice blaugrana, że jeśli ich
nawa nie rozbije się o tę skałę, tylko ją ominie, potem będzie miała już spokojne
morze aż do portu. Dlatego też liczy się przede wszystkim forma czołowych
zawodników. A przecież wszyscy członkowie ofensywnego tercetu grali w Ameryce
Południowej, za nimi długie loty, podczas których można dyspozycję zgubić. To
oczywiście mało prawdopodobne, ale trzeba się przekonać, upewnić, że panom MNS nic
złego się nie stało. Oczywiście, wynik też jest bardzo istotny. Pokonanie Realu
na Camp Nou, zwłaszcza wyraźne i bezdyskusyjne, byłoby w istocie rzeczy
wdeptaniem go w ziemię, a zadanie mu klęski – strąceniem w otchłań wielkiego
chaosu. Po takiej na przykład manicie trudno sobie wyobrazić, by na kolejny
sezon pozostał Zinedine Zidane i by Florentino Perez nie wymienił sztandarowego
zestawu gwiazd. W takiej sytuacji w Madrycie znów zaczęłaby się budowa od fundamentów.
Choć, nieco przewrotnie, można też postawić tezę, że w długofalowym interesie
Barcelony nie leży wzniecanie dziś rewolucji w obozie wielkiego rywala. Układ
panujący obecnie nosi bowiem znamiona fin de sieclu i jako taki nie rokuje, po zakonserwowaniu,
nadziei na wielki sukces w kolejnych rozgrywkach. A po owej rewolucji kto wie,
co by było…
Los Blancos też mają oczywiście za chwilę
ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Tyle że po wczorajszej klęsce Wolfsburga z Bayerem
nie wydaje się, by stali przed jakimś zadaniem godnym Herkulesa; wicemistrz
Niemiec raczej nie stawi im przesadnego oporu. Choć to Champions League
pozostaje jedyną nadzieją klubu z Concha Espina na wymierny sukces w tym
sezonie, z cała pewnością nie ma potrzeby oszczędzania sił akurat na środową
potyczkę. Ponadto piłkarze wiedzą, że bardzo prawdopodobny awans do półfinału
już będzie stanowił zrealizowanie planu minimum w tych rozgrywkach – a zarazem połowy
planu ocalenia posady tak przez nich lubianego trenera ZZ. Druga połowa zależy
od przebiegu i wyniku starcia z Barcą. A więc de facto zagrają dziś o posadę
swojego mistera i także o swoje miejsce w zespole na kolejny sezon.
Z trzech powodów faworytem dzisiejszego
meczu jest Barca. Po pierwsze dlatego, że po prostu ma lepszy zespół. Po
drugie, ponieważ gra na Camp Nou. I po trzecie wreszcie, gdyż Zidane debiutuje jako
trener w klasyku. A ostatnich pięciu szkoleniowców (Juande Ramos, Manuel Pellegrini,
Jose Mourinho,Carlo Ancelotti i Rafa Benitez) w pierwszej konfrontacji z
Barceloną poległo, niekiedy sromotnie, w czym nie ma przypadku i co dowodzi, że
w tej akurat kwestii nie da się niczego nauczyć na cudzych błędach. Jednak z
kolei dwa powody przemawiają za Realem. Pierwszym jest owa ciut większa motywacja
związana z tym, że Los Blancos grają o swoją przyszłość jako zespołu. Drugim
zaś fakt, że w ostatnim meczu, z Sevillą, trenerowi udało się trafić na
optymalny skład i taktykę, piłkarze ewidentnie złapali flow i dziś wieczorem
wybiegną na Camp Nou z olbrzymim entuzjazmem i wiarą w to, że mają sposób by
ograć każdego, czyli także wielką Barcę.
Kto wygra? Myślę, że za faworyta można uznać
remis (który jest wynikiem do zaakceptowania przez obie strony), ale oczywiście
remis wielobramkowy…
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.