Wielkie zmiany w Interze, będzie bardziej internazionale
Hojny i o gołębim sercu ojciec oddaje ukochane dziecko w ręce zimnego biznesmena z dalekiego kraju. Dla dobra wszystkich.
TOMASZ LIPIŃSKI
Na zmianę decyzji Morattiego pięć minut przed zakończeniem kilkumiesięcznych negocjacji chciał wpłynąć Ernesto Pellegrini, poprzedni właściciel Interu Mediolan. Zaapelował do niego, żeby nie sprzedawał. Odwołał się do uczuć, powiedział, że Inter się kocha, jak kocha Moratti, a nie traktuje jak biznes, który ma przynosić zysk. Obiecał nawet pomoc: – Zorganizuję grupę mediolańskich biznesmenów i pomożemy ci. Tylko zostań.
Marne wpływy
Moratti podziękował za te słowa, ale decyzję już podjął. Nie doczeka dwudziestolecia władzy w Interze, dwa lata przed okrągłą rocznicą przekaże ją Indonezyjczykowi Erickowi Thohirowi. Kwestia kilku dni, najdalej tygodni, uzgodnienia szczegółów i złożenia podpisów.
– Inter musi się rozwijać, musi szerzej otworzyć się na rynek międzynarodowy, stąd ta zmiana – tłumaczył aktualny szef nerazzurrich. – Nasz problem to nie długi, które są na poziomie innych klubów. Problemem są wpływy, zdecydowanie niższe od tych, które powinna wypracowywać taka marka jak Inter. One drastycznie spadły, z 251 milionów w 2010 roku do 170 obecnie. Tracimy coraz większy dystans do najlepszych w Europie. Żeby gonić, trzeba zainwestować w nowy sposób.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna!