Nie tak swój debiut na ławce trenerskiej ŁKS-u Łódź wyobrażał sobie Tomasz Wieszczycki. Jego drużyna została rozbita w puch i pył przez Ruch Chorzów, a sam szkoleniowiec szukał po meczu każdego możliwego usprawiedliwiania tak wysokiej porażki.
– Nie ustrzegliśmy się błędów. Wyobrażałem sobie, że ten mecz będzie trochę inaczej wyglądał – stwierdził po spotkaniu Wieszczycki. – Pierwsza bramka być może w jakiś sposób ustawiła przebieg spotkania, ale nie do końca. Ruch był lepszym zespołem, solidnie prezentował się w defensywie i ofensywie – dodał.
Popularny „Wieszczu” w bardzo ciepłych słowach wypowiedział się na temat gry architektów zwycięstwa Ruchu, czyli Pawła Abbotta i Arkadiusza Piecha. – Dobra dyspozycja Abbotta, Piecha, który w drugiej połowie może nam trochę odpuścił. My nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na przeciwnika – powiedział.
– Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że pamiętam, jak tłumaczyłem Michałowi Probierzowi odnośnie krycia w defensywie przy stałych fragmentach gry – kontynuował. – Mówiłem, że wolałbym, aby ktoś stał przy drugim słupku. On mówił, że stawiamy jednego. Pech chciał, że tą drugą bramkę straciliśmy właśnie w taki sposób. Gdyby ktoś stał przy drugim słupku, to może by tą piłkę wybił. Taka jest złośliwość losu w życiu i z tym się trzeba pogodzić – zakończył Wieszczycki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.