Pierwszy pucharowy pojedynek Liteksu z Wisłą zakończył się zwycięstwem Białej Gwiazdy 2:1. Zupełnie podobnie jak w czerwcowym sparingu obu zespołów. – To czysty przypadek, że oba mecze zakończyły się takim samym rezultatem. I w Holandii, i teraz było mnóstwo sytuacji, które mogły zmienić wynik – uważa Cezary Wilk.
W Bułgarii Wisła odniosła trzecie kolejne zwycięstwo w tym sezonie. Wilk nie do końca zgadza się jednak z opinią, że gra mistrzów Polski jest coraz lepsza. – Nie powiedziałbym tak. Ten mecz nie był zbyt dobry w naszym wykonaniu. Przede wszystkim zbyt mało utrzymywaliśmy się przy piłce, to rywal prowadził grę, a my graliśmy bardziej defensywnie. Jest więc sporo do poprawy – ocenia pomocnik.
Biała Gwiazda może i nie zagrała porywającego widowiska, ale zaprezentowała się dość mądrze i zdobyła dwie bramki, choć długimi fragmentami nie przeważała na boisku. – Trener uczulał nas na to, że w pucharach trzeba wygrywać zdobywając bramki, nie chodzi tylko o piękno gry – szczerze przyznał Czarek.
Wiślacy mieli więcej zimnej krwi i na tydzień przed rewanżem są ciut bliżej awansu niż ich konkurent z Bułgarii. – Udało się wykorzystać dwie sytuacje, które mieliśmy i dzięki temu wygraliśmy mecz. Ale rywal też miał swoje okazje, więc trzeba przyznać, że dopisało nam troszkę szczęścia.
W przerwie meczu nie zabrakło gorzkich słów z ust trenera Maaskanta. – Trener jest impulsywnym człowiekiem i w każdej przerwie wyrzuca z siebie wszystkie emocje. Bywa gorąco, ale też mobilizuje do jeszcze większej pracy.
Wisła zmobilizowała się i odrobiła straty po tym, jak dostała typową bramkę wprost do szatni. Przed nami kolejne zadanie, tym razem do zrealizowania już w Krakowie. – Wygrać mecz i awansować do kolejnej rundy. Co zapewni wiślakom sukces przy Reymonta? – Przede wszystkim 100% koncentracji i odpowiednia gra w defensywie – prognozuje Czarek Wilk.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.