William Remy mógł powrócić do Ekstraklasy. Górnik Łęczna chciał zakontraktować zawodnika, jednak forma i dyspozycja defensora jest na tak słabym poziomie, że klub szybko porzucił plany jego angażu.
Były gracz Legii od wielu pozostaje bez klubu. Remy przyjechał do stolicy Polski w 2018 roku i spędził dwa lata w naszym kraju. W barwach Legii zanotował 52 występy i po pewnym czasie odgrywał w klubie marginalną rolę. Głośno się o nim zrobiło przed rokiem, gdy złamał reżim sanitarny i ukarano go grzywną na poziomie 30 tysięcy złotych.
Czesław Michniewicz również nie znalazł mu miejsca w swoim projekcie i Francuz z podkulonym ogonem opuścił Legię w styczniu tego roku. Od tamtego momentu nie związał się z żadnym klubem i jest do wzięcia. Okazję chce wykorzystać Górnik Łęczna. Jak podaje dziennikarz Tomasz Włodarczyk beniaminek ligi testował zawodnika.
Forma i kondycja zawodnika okazały się na tyle zła, że Górnik Łęczna szybko zrezygnował z planów zakontraktowania zawodnika, odsyłając go do domu z oblanych testów.
Beniaminek PKO Bank Polski Ekstraklasa musi dalej przeczesywać rynek w poszukiwaniu nowych zawodników z formacji obrony. Defensywa drużyny stoi na bardzo złym poziomie i to jeden z głównym powodów, przez który Górnik Łęczna zajmuje ostatnie miejsce w tabeli.
Tylko w tym sezonie piłkarze Kamila Kieresia stracili aż 26 goli. Druga w tej hierarchii Cracovia wpuściła „tylko” 18 bramek. Problem jest widoczny i jeśli Górnik chce się utrzymać, musi błyskawicznie poradzić sobie z dziurawą obroną.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.