W Polsce aż huczy od plotek, że właściciel Wisły Kraków, Bogusław Cupiał, podłapał pomysł od Józefa Wojciechowskiego i w podwawelskim „Klubie Kokosa” zamęcza sześciu zawodników, których Michał Probierz nie widzi w składzie na przyszły sezon.
Tymczasem to nieprawda, gracze „Białej Gwiazdy” nie dość, że nie muszą biegać po tartanie, to jeszcze mogą bawić się podczas posezonowych zajęć piłką prawie zawsze, kiedy zechcą. Nie pokopią tylko w trzech ostatnich przed wakacjami meczach towarzyskich: z Widzewem, Podbeskidziem i Unią Tarnów.
Wśród sześciu osuniętych od pierwszego zespołu piłkarzy (Gervasio Nunez, Filip Kurto, Michael Lamey, Dudu Biton, Dragan Paljić, Kew Jaliens) tylko ostatni z wymienionych ma jeszcze ważny kontrakt na kolejny sezon, jednak Wisła stara się rozwiązać tę umowę za porozumieniem stron, a na zwolnione przez Holendra miejsce sprowadzić Arkadiusza Głowackiego.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.