Wisła Kraków zamierza o 180. stopni zmienić swoją politykę dotyczącą transferów. Stan Valckx, dyrektor sportowy klubu podczas rozmowy z „Przeglądem Sportowym” ogłosił, że przy Reymonta zaczyna się era szkolenia i stawiania na młodych zawodników.
Mistrzowie Polski od dłuższego czasu byli oskarżani przez trenerów i dziennikarzy, o to że w klubie stawia się głównie na obcokrajowców, a nie przykłada się większej wagi do szkolenia młodzieży. „Biała Gwiazda” wzięła sobie do serca głosy krytyki i postanowiła zmienić swoją politykę w tym obszarze.
– Transfery to pole, w którym w przyszłości możemy zaoszczędzić najwięcej pieniędzy. W ostatnim roku przeprowadziliśmy aż 11 transferów. Nie mamy wielkich pieniędzy, więc to gracze darmowi lub wypożyczani. To niemożliwe, aby w przyszłości na nich zarobić! Bo zwykle z takimi podpisuje się krótkie umowy – powiedział Valcx.
– To zamknięty krąg, gwarantują tylko krótkotrwały postęp. Jeśli cały czas będziemy musieli szukać takich piłkarzy, to niemal co rok proces budowy zespołu będziemy musieli zaczynać od nowa – dodał.
Nowa polityka klubu ma zdaniem Holendra już w niedługiej przyszłości, przynieść spore profity. – Raz, że na przestrzeni lat zaoszczędzi nam mnóstwo gotówki wydawanej na kontrakty starych graczy, a dwa – część wychowanków będzie można dobrze sprzedać. I trzy – zmniejsza się ryzyko, bo wchodzący od razu znają presję klubu – stwierdził dyrektor „Białej Gwiazdy”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.