Sobotnie granie w PKO BP Ekstraklasie zainauguruje spotkanie Wisły Płock z Koroną Kielce. Gospodarze mają szansę na zwiększenie przewagi nad resztą stawki i umocnienie się na fotelu lidera.
„Nafciarze” to jedna z rewelacji początku sezonu. Jako jedyni w lidze mogą się jeszcze poszczycić statusem niepokonanych. W pierwszych czterech meczach podopieczni Pavola Stano zdobyli komplet punktów, w ostatniej kolejce po raz pierwszy zremisowali. Z trudnego terenu w Szczecinie wyjechali z jednym „oczkiem”. Aktualnie mają na koncie 13 punktów – o dwa więcej od drugiej Legii i trzy od trzeciej Stali. Mecz z Koroną będzie dobrą szansą na zwiększenie tej przewagi.
Korona jednak tanio skóry nie sprzeda. W pierwszych kilku kolejkach beniaminek pokazał, że potrafi walczyć z dobrymi ekipami i wcale nie stoi na straconej pozycji. Po pięciu spotkaniach drużyna z Kielc zgromadziła siedem punktów, co daje jej miejsce w środku tabeli. Dla trenera Leszka Ojrzyńskiego spotkanie z Wisłą będzie wyjątkowe z dwóch powodów. Po pierwsze, drużynę „Nafciarzy” prowadzi jego były podopieczny, Pavol Stano.
– Spodziewałem się po Pavolu, że zrobi karierę trenerską. Gdy jeszcze grał w piłkę, miał bardzo analityczne podejście. Był także mądrym zawodnikiem, z czego ja jako trener korzystałem.
Obecny szkoleniowiec „Złocisto-Krwistych” wraca do Płocka. Ojrzyński pracował w Wiśle dwukrotnie w swojej karierze – najpierw w latach 2007-2008, a potem w 2019 roku.
– Znam w Płocku wiele osób, mam tam przyjaciół jeszcze z czasów studenckich. Darzę to miasto dużym sentymentem, ale w piłce nie ma sentymentów. Trzeba walczyć o punkty, a Wisła jest liderem, do tej pory nie przegrała, strzela dużo goli. Mamy ją zanalizowaną, doceniamy to, co zrobiła, ale nie możemy jechać tam jak na ścięcie, tylko z wiarą, żeby wygrać.
Mimo bojowych nastrojów Korony, zdecydowanym faworytem pozostaje Wisła. W piłce jednak ta rola jeszcze nie daje punktów, trzeba je zdobyć na boisku. Czy drużyna z Płocka będzie kontynuowała serię meczów bez porażki? Korona ma szansę zostać pierwszą drużyną w tym sezonie, która pokona „Nafciarzy”. To też powinno przełożyć się na motywację „Koroniarzy”. Czeka nas zatem emocjonujący mecz!
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.