Niedzielę z Ekstraklasą rozpoczęliśmy od spotkania Wisły Płock ze Stalą Mielec. Mecz zakończył się remisem 1:1.
Obydwie drużyny do tej pory rozegrały tylko spotkania w Pucharze Polski. Wisła zwyciężyła 2:1 z GKS-em Tychy, natomiast Stal Mielec zgodnie z oczekiwaniami bez większych problemów poradziła sobie z Karpatami Krosno wygrywając 2:0.
W Płocku doszło do kilku zmian kadrowych, natomiast Stal Mielec jako beniaminek była jedną wielką niewiadomą. Zatem spotkanie w Płocku zapowiadało się bardzo ciekawie.
Historia spotkań obydwu drużyn na najwyższym poziomie rozgrywkowym nie była zbyt bogata. Wisła ze Stalą rywalizowały ze sobą do tej pory dwukrotnie i obydwa mecze kończyły się wynikiem 1:1.
Od pierwszych minut niedzielnego spotkania oglądaliśmy bardzo otwarte i dobre widowisko. Gospodarze i goście nie kalkulowali szukając swoich strzeleckich szans.
Pierwszy kwadrans gry był całkiem niezły, ale następnie tempo spotkania nieco zaczęło nam spadać. W efekcie po 30 minutach gry utrzymywał się wciąż bezbramkowy remis i czekaliśmy na pierwsze trafienie którejś ze stron. Wydawało się, że bliżej tego są gospodarze.
Ostatecznie jedna pierwsza część gry zakończyła się bezbramkowym remisem. Z niecierpliwością czekaliśmy zatem na trafienia po przerwie.
W 56. minucie byliśmy świadkami w końcu pierwszego trafienia. Na prowadzenie wyszli goście. Bardzo aktywny Petteri Forsell oddał strzał, który został wybroniony przez golkipera Wisły. W ogromnym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Andriej Prokić, który mocnym strzałem dał prowadzenie beniaminkowi.
Po utracie bramki Wisła rzuciła się do odrabiania strat. Jednak niewiele z tego wynikało, choć momentami Stal całym zespołem tylko i wyłącznie broniła się na własnej połowie.
Przewaga Wisły przełożyła się w końcu na trafienie. W 89. minucie Mateusz Szwoch wykorzystał dośrodkowanie i zdobył bramkę na 1:1 po skutecznym strzale głową.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.