Przed pierwszym gwizdkiem byli sąsiadami w tabeli, mieli tyle samo punktów i identyczny bilans zwycięstw, remisów oraz porażek. Na boisku Wisłę Kraków i Wisłę Płock dzieliła jednak wyraźna różnica.
Radosław Sobolewski może cieszyć się pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie ligowym.
Obie drużyny czekały na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Gospodarze zremisowali wcześniej z Jagiellonią Białystok i Pogonią Szczecin, a do tego ulegli Śląskowi Wrocław. Goście dzielili się oczkami ze Stalą Mielec i Lechem Poznań, nie dając rady Legii Warszawa. Dziś zarówno jedni, jak i drudzy celowali w pełną pulę.
Spotkanie lepiej rozpoczęli podopieczni Radosława Sobolewskiego. W 8. minucie Damian Zbozień wrzucił piłkę z autu w pole karne rywala. Tam dopadł do niej Alan Uryga, który skierował futbolówkę do siatki uderzeniem głową.
W 19. minucie mogło, a może nawet powinno, być 0:2. Patryk Tuszyński wbiegł w szesnastkę krakowian i podał do Mateusza Szwocha, który znalazł się tuż przed bramką. Do siatki jednak nie trafił.
Co wówczas się odwlekło, to jeszcze przed przerwą nie uciekło. Szwoch dośrodkował z rzutu rożnego, a źle interweniującego Mateusza Lisa pokonał Damian Michalski.
Początkowy fragment drugiej części gry należał do gospodarzy. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce, to oni wyprowadzali konkretne ataki. Gola jednak nie zdobyli. Rywale – owszem.
W 71. minucie Tuszyński dograł w pole karne, gdzie znalazł się Damian Rasak. Pomocnik zdecydował się na efektowny, ekwilibrystyczny wariant uderzenia i pokonał golkipera nożycami.
Było to ostatnie trafienie tego wieczora na stadionie przy ulicy Reymonta. Dzięki wygranej goście przesunęli się na szóste miejsce w tabeli. Wisła Kraków jest trzynasta. W kolejnym meczu Białej Gwieździe łatwiej o zwycięstwo nie będzie. Jakub Błaszczykowski i spółka staną naprzeciwko lidera – Górnika Zabrze.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.