Kilka dni temu Kazimierz Moskal został już pełnoprawnym szkoleniowcem Wisły Kraków. Okazało się, że pozostawienie go na stanowisku trenera „Białej Gwiazdy” miało swojego drugie – pozasportowe – dno.
Wisła miała oferty od wielu szkoleniowców z całego świata, jednak zdecydowała się na dokończenie obecnego sezonu pod wodzą Moskala. Wpływ na to z pewnością miały wyniki osiągane przez zespół pod batutą nowego trenera, jednak nie tylko. Okazało się bowiem, że Wisły nie stać na utrzymywanie jednocześnie dwóch klasowych szkoleniowców.
Do końca rozgrywek obowiązuje umowa Roberta Maaskanta z klubem. Mimo tego, że Holender od kilkunastu tygodni nie jest już szkoleniowcem Wisły, to jego konto do czerwca przyszłego roku będzie wzbogacało się kwotą 80 tysięcy złotych miesięcznie.
Jak informuje dziennik „Fakt” Moskal nie miał aż takich wymagań finansowych i właśnie to było jednym z jego największych atutów.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.