Niedzielne zmagania na ligowych boiskach zakończą się w Krakowie. Miejsca Wisła zmierzy się przy Reymonta z Jagiellonią Białystok.
Jak piłkarze Wisły zareagują na ostatnią porażkę? (fot. 400mm.pl)
Obie drużyny rozpoczęły tegoroczną część rozgrywek w zgoła odmiennych nastrojach. Jagiellonia odniosła gładkie wyjazdowe zwycięstwo nad Lechią Gdańsk, sygnalizując dobrze przygotowanie i swoje aspiracje sięgające walki o europejskie puchary.
W przypadku Wisły Kraków można z kolei mówić o znakomitych dwudziestu minutach w meczu z Piastem Gliwice. Biała Gwiazda bardzo szybko wypracowała trzy gole zaliczki, którą jednak finalnie roztrwoniła i ostatecznie przegrała (3:4).
Gospodarzom po takim ciosie może być trudno się podnieść, ale nie mają czasu na rozpamiętywanie bolesnej porażki. W ostatnich ośmiu kolejkach Wisła odniosła bowiem zaledwie jedną wygraną i jeśli nie chce zacząć balansować nad strefą spadkową, to musi w końcu zacząć gromadzić punkty. Łatwo nie będzie, ponieważ Jagiellonia w sześciu poprzednich spotkaniach odniosła cztery zwycięstwa, a patrząc na potencjał kadrowy, to właśnie goście dysponują dużo większą siłą.
– Chcę wygrywać i nie uważam, by styl gry był ryzykowny, musimy po prostu zminimalizować błędy. Nie odejdę od mojego pomysłu na grę. Inne znaczące drużyny też stosują ten styl gry, stosują pressing i musimy się po prostu poprawić – stwierdził Peter Hyballa, szkoleniowiec Wisły.
Patrząc wyłącznie na historyczne statystyki, można wyciągnąć wniosek, że chociaż to Jaga będzie faworytem, to zdobycie przez nią trzech punktów nie będzie łatwe. Zespół z Podlasia po raz ostatni wygrał bowiem w Krakowie w 2014 roku.
Wspomniany Hyballa nie będzie mógł w niedzielę skorzystać z usług takich piłkarzy jak Łukasz Burliga, Vullnet Basha, Adi Mehremić oraz Nikola Kuveljić.
Po drugiej stronie barykady zabraknie z kolei takich zawodników jak Ivan Runje, Tomas Prikryl, a także Andrej Kadlec.
Mecz rozpocznie się o godzinie 17:30, a transmisję z Krakowa będzie można śledzić na Canal+ Premium oraz Canal+ Sport 3.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.