Atut własnego boiska to przeszłość? Nic bardziej mylnego. A przynajmniej nie na EURO 2020. Wyniki nie pozostawiają złudzeń. Aż 72 procent meczów rozegranych przed własną publicznością zakończyło się wygraną lub remisem gospodarzy podczas trwających mistrzostw Europy.
Gospodarze rzadko kiedy przegrywają, jeśli grają przed własną publicznością. (fot. Reuters)
Tegoroczne mistrzostwa Europy są inne niż pozostałe edycje. Mecze odbywają się bowiem na stadionach w jedenastu różnych krajach, a nie jak do tej pory, w jednym lub maksymalnie dwóch. To sprawiło, że mamy do czynienia z kilkoma gospodarzami turnieju jednocześnie.
Przywilej gry na własnym boisku przypadł aż dziewięciu reprezentacjom, które zakwalifikowały się na EURO 2020. Do tego grona należą wszyscy półfinaliści (Anglia, Dania, Hiszpania, Włochy), ale również drużyny, które odpadły na wcześniejszym etapie turnieju, czyli Holandia, Niemcy, Rosja, Szkocja, Węgry.
Atut rywalizacji przed własną publicznością nie pozostał bez znaczenia. Liczby mówią same za siebie. Aż 18 z 25 meczów rozegranych na własnym terenie zakończyło się wygraną (13 razy) lub remisem (5 razy) gospodarzy. Daje to 72%. W pozostałych tylko 28 procentach ci, którzy grali u siebie, musieli uznać wyższość rywali.
Najbardziej na tym skorzystali Anglicy. Podopieczni Gareth’a Southgate’a rozegrali cztery z pięciu dotychczasowych meczów na londyńskim Wembley. Trzy z nich wygrali (1:0 przeciwko Chorwacji, 1:0 przeciwko Czechom, 2:0 przeciwko Niemcom), a raz zremisowali (0:0 przeciwko Szkocji).
„Synowie Albionu” raptem raz musieli udać się w delegację do Rzymu z okazji ćwierćfinału. Podróż nie dała im się jednak we znaki. Pewnie ograli 4:0 Ukrainę i awansowali do kolejnej rundy. Tym samym półfinał przeciwko Danii i ewentualnie finał przeciwko Włochom lub Hiszpanii również zagrają na Wembley.
Będzie to o tyle istotne, że na trybunach będzie tylko garstka kibiców z Danii, Włoch i Hiszpanii, którzy muszą poddać się obowiązkowej kwarantannie ze względu na obowiązujące koronawirusowe restrykcje, co w konsekwencji sprawia, że Southgate i spółka będą mogli liczyć na jeszcze większy doping niż w normalnych warunkach.
Również Włosi i Holendrzy wykorzystali możliwość gry w Rzymie i Amsterdamie w pełnej rozciągłości. Wygrali oni wszystkie trzy spotkania w fazie grupowej. Hiszpanie także skorzystali z występów w Sewilli, bo ani razu nie przegrali w grupie (zwycięstwo i dwa remisy). Podobnie można powiedzieć o Niemcach. W Monachium raz przegrali, raz zremisowali i raz wygrali.
Zaskakująco dobrze poradziły sobie Węgry, które przy akompaniamencie głośnego dopingu w Budapeszcie zremisowały z nie byle kim, Francuzami, mistrzami świata. Wsparcie kibiców w Kopenhadze pomogło również Duńczykom, którzy wysoko pokonali Rosję i awansowali do fazy pucharowej. W ogóle do fazy pucharowej nie przeszły tylko troje gospodarzy turnieju: wspomniani Węgrzy, Rosjanie, a także Szkoci.
Warto zaznaczyć, że wszyscy półfinaliści (Anglia, Dania, Hiszpania, Włochy) też mają za sobą grę na własnych boiskach, co oznacza, że tytuł mistrza Europy powędruje na pewno do którejś z tych drużyn.
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.