Dla polskich kibiców był to ciekawy mecz z jednego powodu. W pierwszym składzie Fiorentiny tradycyjnie wybiegł Artur Boruc. Polski bramkarz zachował czyste konto, gdyż spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Jednak trzeba przyznać, że Polak praktycznie przez cały mecz był bezrobotny. Ani razu Boruc nie był zmuszony do naprawdę trudnej interwencji. Nieco więcej pracy miał Julio Cesar. W 69. minucie Brazylijczyk wybronił uderzenie z rzutu karnego Adema Ljalicia.
Po tym meczu Fiorentina ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Jednak jeszcze dzisiaj spotkanie rozegra US Lecce i może zniwelować część strat.