Wprawdzie w pierwszym meczu z Fiorentiną w Lidze Europy padł remis, ale w miniony czwartek Juventus de facto przegrał i to w bardzo złym stylu. Postarali się o to jego kibice.
TOMASZ LIPIŃSKI
Juventus uchodzi za wzór dla innych włoskich klubów. Oczywiście w żadnym nie przyznają, że Stara Dama świeci przykładem w sprawach piłkarskich, ale w organizacyjnych już jak najbardziej. Każdy przecież chciałby posiadać na własność nowoczesny stadion, mieć na nim zapełnienie przekraczające 90 procent i zarabiać miliony euro. Na tym jednak turyński wzór się kończy, bo bywalcy Juventus Stadium z Curva Sud są tacy jak gdzie indziej. Chcą i robią więcej, niż teoretycznie mogą i przede wszystkim niż na to pozwalają prawo i przyjęte normy obyczajowe. Jeśli ich się krytykuje lub karze, to protestują, a formy protestu wywołują niesmak i oburzenie. Tak jak ostatnia akcja-reakcja ugrupowania o nazwie Drughi.
Medialnie zaszumiało po niedzielnym ligowym meczu z Fiorentiną. Zza południowego zakrętu stadionu kilkakrotnie popłynęły w kierunku sektora gości i wszystkich mieszkańców Florencji antysemickie hasła. A trzeba wiedzieć, że akurat w tym sezonie wszelkie przejawy dyskryminacji obecne na stadionach są wprawdzie z większą konsekwencją niż surowością, ale tępione. Po paru dniach odezwała się Mariella Scirea, wdowa po Gaetano, którego imię nosi sektor zajmowany przez najbardziej zagorzałych fanów Juve, między innymi wspomnianych Drughi. – Jeśli takie zachowanie będzie się powtarzało, to zażądam wycofania nazwiska męża – powiedziała.
(…)
Kibice Fiorentiny wnieśli na stadion w Turynie transparent z wizerunkiem upodobnionego do małpy Giorgio Chielliniego i jeszcze zmieścili napis: -39, co odnosiło się do tragedii na Heysel, w której zginęło 39 sympatyków bianconerich. Ostatniego dnia lutego zapadły wyroki w procesie kibiców Torino, którzy przed derbami Turynu z grudnia 2012 roku napadli i dotkliwie pobili mężczyznę w biało-czarnym szaliku. Zostali skazani na osiem i dziewięć lat więzienia. Wiele razy w tym sezonie pustkami świecił stadion Romy, którą zachowanie własnych kibiców kosztowało już pół miliona euro. Z kolei z własnej woli na trybuny nie przychodzą fani Lazio, walcząc w ten sposób ze znienawidzonym prezydentem Claudio Lotito. Coraz bardziej nerwowo jest w Milanie, po jesiennej burzy na wiosnę nieco spokojniej zrobiło się w Interze.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!