Przejdź do treści
Włoski Katalończyk

Ligi w Europie Serie A

Włoski Katalończyk

W muskularnym Interze, zbudowanym przez Antonio Conte pod wymiar Romelu Lukaku, nie powinno być dla niego w ogóle miejsca. Tymczasem mały wcisnął się do pierwszego rzędu, chwycił za kierownicę i w roli drivera lada moment zaprezentuje się w Lidze Mistrzów i derbach Mediolanu. A potem wszyscy będą o nim pisać.

Sensi w szybkim tempie wyrósł na lidera Interu.

Kiedy wydaje się, że oglądających setki meczów rocznie, będących za pan brat z Ligą Mistrzów i prawie każdymi poważanymi rozgrywkami w Europie, już niewiele jest w stanie zaskoczyć, pojawia się taki on. I wywołuje efekt: wow! I idące w ślad za nim komentarze: – To tak można? Gdzie on się chował do tej pory? Niemożliwy! Nadzwyczajny! 

Ruleta na Sardynii

Ostatniego z wymienionych przymiotników użył – oj, bardzo nieskory do indywidualnych ocen – Conte po meczu w Cagliari. Chwalonemu po pełnej fajerwerków inauguracji Interowi tym razem szło ciężko. Przez większość czasu wyglądał jakby elegancki garnitur zostawił na San Siro i w delegację na Sardynię wybrał się w robotniczym kombinezonie. Orka na ugorze. Tak na dobrą sprawę tylko jeden zawodnik w porę zmienił ciuchy: był to Stefano Sensi, bo nie ma co dłużej trzymać w niepewności i pora przedstawić bohatera naszej opowieści. 

Jeszcze asystę przy główce Lautaro Martineza trudno zaliczyć do kanonu piłkarskich arcydzieł. Ot, szybko rozegrany rzut rożny i wrzutka w pole karne, gdzie o piłkę szczęśliwie i skutecznie powalczył Argentyńczyk. Ale to, co wykonał w drugiej połowie już nosiło znamiona geniuszu. W pełnym biegu zakręcił ruletą w polu karnym i kiedy niechybnie stanąłby przed szansą na strzał, został zwalony z nóg przez zdezorientowanego obrońcę. Opis nie oddaje wszystkiego, to trzeba zobaczyć, najlepiej w powtórkach, które uwypuklają skalę trudności zagrania oraz fantazję i technikę wykonawcy. Przede wszystkim to miał na myśli Conte, rzucając do mikrofonów słowo: nadzwyczajny i zaraz dodając: – Stefano jak mało kto rozumie i czuje futbol, w mig chwyta to, czego od niego wymagam. 

A jak rozumie futbol? Najprościej rzecz ujmując – po katalońsku. Choć z krwi i kości jest Włochem, to takim, którego nie powstydziłaby się Barcelona. Zakochany jest w niej po uszy od dziecka. Jeśli nie oglądał transmisji na żywo, to nagrywał jej mecze, kibicował bardziej niż jakiemukolwiek klubowi z Serie A. A najbardziej wpatrzony był w Xaviego. Swojego wielkiego idola, którego chciał naśladować. Warunki do tego miał znakomite. Nie te szkoleniowe, bo jednak w Urbino, Rimini i Cesenie, gdzie pobierał piłkarską naukę, raczej daleko do renomy La Masii, ale te fizyczne. Zawsze był i pozostał pomocnikiem formatu mini. Gdyby drużyna wychodziła na boisko według wzrostu, licząc od najwyższego, to dla niego zarezerwowane byłoby ostatnie miejsce. Mocno do przodu, przed największych dryblasów, pchało go co innego: technika, inteligencja, dynamika i ruchliwość. To go też popchnęło do Interu. 

Cudowne wakacje

Wielu miało wątpliwości, czy mu się uda. Bo dlaczego miałoby akurat jemu? Jeśliby spojrzeć w kadrę Interu z trzech ostatnich sezonów, to wielu ze znacznie bogatszym CV próbowało i odeszło w niesławie: Gary Medel, Geoffrey Kondogbia, Ever Banega, Felipe Melo, Joao Mario, Borja Valero czy Radja Nainggolan. Na powierzchni utrzymali się tylko Marcelo Brozović i Matias Vecino, choć i oni bywali podtapiani. Wątpliwości potęgowała także osoba trenera, którego metody i filozofia pracy oraz prowadzenia zespołu bardziej kojarzyły się z siłą, dyscypliną, walką i pressingiem niż z lekkością, fantazją i techniką ucieleśnianymi przez Sensiego. A zatem czy to działacze Interu podrzucili nowemu trenerowi kukułcze jajo, które on szybko stłucze i wyrzuci, czy jednak transfer dokonał się za jego wiedzą, a nawet na wyraźne życzenie? Wokół tych pytań toczyły się barowe dyskusje. 

Okres przygotowawczy rozwiał całą mgłę, z której wyłonił się obraz nowego lidera. Wypisz-wymaluj: małego Napoleona. Rzeczywiście niedużego, bo mierzącego 168 centymetrów, nie takiego też młodziutkiego – 5 sierpnia skończył 24 lata, lecz długo wyczekiwanego wodzireja. Dał po razie Lugano i Tottenhamowi, wprawdzie bez gola, ale błyszczał również w sparingu z Juventusem. W ten sposób okazał się największym wygranym wakacji. Przed pierwszą kolejką w żadnej gazecie, w ustach żadnego eksperta nie zaistniał podstawowy skład Interu bez Sensiego. Zmieniały się tylko pozycje, na których go widziano. Jedni chcieli go przed obrońcami, inni w ścisłym centrum, a jeszcze inni najbliżej napastników. I nikt się nie pomylił. Po pierwsze Sensi – grał, po drugie – w każdym meczu naturalnie spełniał każdą z wymienionych ról. Ponieważ uniwersalność to kolejna z jego zalet.
Nie przestraszył się 65 tysięcy kibiców na San Siro i presji związanej z nowym otwarciem. Nie przerosła go świadomość, że jeśli położy premierę, to drugiej szansy prędko nie dostanie. W kolejce przecież czekali i rwali się do gry Roberto Gagliardini i zwłaszcza Nicolo Barella. Trzy lata młodszemu i wycenionemu na 37 milionów euro Sardyńczykowi mało kto wróżył trudności w Interze. Miał wejść w te same buty, w których triumfalnie przemierzył drogę w Cagliari i trafił aż do reprezentacji Włoch. W niej przecież grał on, Sensi siedział na ławce. Choć ściślej rzecz ujmując – w myśl planów A zarówno Roberto Manciniego jak i Conte nie powinni być dla siebie bezpośrednimi konkurentami, a bardziej partnerami. Reprezentacyjnym odpowiednikiem Sensiego jest Marco Verratti – też kieszonkowy rozgrywający, igrający z ryzykiem, często przetrzymujący piłkę na granicy wytrzymałości nerwowej, ale przy tym wszystkim nietuzinkowy i zdolny do wielkich rzeczy. Z kolei Barella w pierwszej kolejności musi wygrać klubową rywalizację z Chorwatem Brozoviciem. 

Dla drużyny narodowej zagrał cztery razy, a zatem o dwa oficjalne mecze więcej niż w Interze. W drugim występie wyróżnił się piękną główką, którą pokonał bramkarza Liechtensteinu. W nowym klubie na pierwsze trafienie czekał jeszcze krócej. W 24 minucie debiutu minął slalomem dwóch zawodników Lecce i między nogami trzeciego posłał piłkę z 15 metra w boczną siatkę. – Co za czort jakiś – pomyśleli w tym momencie rozanieleni kibice Interu, którzy już zaczęli w nim upatrywać kandydata na najlepszy transfer przynajmniej ostatniej dekady. Z Sassuolo na razie został wypożyczony za 5 milionów euro. Kolejnych 20 będzie kosztowało jego wykupienie, do czego niebiesko-czarni mają pierwszeństwo. 

Sen na jawie

W porównaniu do tabunu młodych-zdolnych, którzy w wielkich klubach odgrywają ważne role już przed dwudziestką, on miał wydłużony okres dojrzewania. Po osiągnięciu pełnoletniości wydał się za słaby trenerom Ceseny nawet na drugoligowy poziom, więc skierowali go do pobliskiego San Marino. Spokojnie jednak, to nie żadna amatorszczyzna. Klub i reprezentacja tego państwa to dwa różne światy. Trzecioligowcy (a czasem czwartoligowcy), złożeni głównie z młodych Włochów, spokojnie by dokopali tamtejszej drużynie narodowej. Zwłaszcza, kiedy w ich szeregach brylował Sensi. Prowadzący go trener Fernando de Argila, który wychował się i nawet uczył zawodu w Katalonii, ośmielił się parę lat temu wydać publicznie opinię, że 18-letni Sensi był lepszy niż znani mu i doskonale pamiętani Xavi i Iniesta w tym samym wieku. Mało kto wziął te słowa na poważnie. Za to po dwóch sezonach wzięła go z powrotem Cesena, gdzie już się wyróżniał. Drugim jej pomocnikiem, którego przyjeżdżali oglądać skauci z Serie A, był Franck Kessie. W styczniu 2016 roku małego Włocha za 5 milionów kupiło Sassuolo, ale pozwoliło do końca sezonu zostać w Serie B. 

Z trzech sezonów spędzonych w Sassuolo jedyny w pełni udany był ostatni. Najpierw, kiedy trenerem był Eusebio di Francesco, przegrywał rywalizację z dużo bardziej doświadczonym Alberto Aquilanim i Simone Missirolim. Jednak zarówno wtedy jak i później częściej przegrywał z kontuzjami, które nie pozwoliły mu zanotować nawet 50-procentowej frekwencji na boisku. Z tego względu brak powołań do reprezentacji młodzieżowej wcale nie powinien dziwić, tym bardziej szokować. Dopiero pod ręką Roberto de Zerbiego pięknie rozkwitł. Statystki biły po oczach 90-procentowym poziomem dokładności podań. Te najbardziej oczywiste liczby z poprzedniego sezonu: 28 meczów, 2 gole i 4 asysty nie rzucały na kolana, bo nie oddawały czegoś takiego, jak wrażenie artystyczne. A to bywało ogromne. Mało który pomocnik z klubów zaliczających się w Serie A do drugiej kategorii robił takie show. 

Teraz robi to samo, z tą różnicą, że na legendarnej arenie i dla dużo szerszej publiczności. Derby Mediolanu, choć to prawdopodobnie największe wydarzenie w jego karierze, będą tylko przygrywką do czegoś absolutnie wyjątkowego. Jak tylko może być spełnienie snu na jawie. Już w pierwszym wywiadzie po transferze do Interu wyznał, że marzy mu się mecz z Barceloną w Lidze Mistrzów. Prosił, więc ma – 2 października odwiedzi dom idola na Camp Nou. Być może uda mu się zrobić selfie lub zdobyć koszulkę z autografem Xaviego. Być może mistrz namaści go na swojego następcę.

Tomasz LIPIŃSKI

Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Ligi w Europie Serie A

Cudowny gol w Serie A! Jak on to zakręcił? [WIDEO]

Udinese wygrało 3:1 z Hellasem Verona na 22. kolejki tego sezonu Serie A. Pięknym trafieniem popisał się Alessandro Zanoli.

Cudowny gol w Serie A! Jak on to zakręcił? [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Mecz pięknych goli w Serie A! Ale przymierzył [WIDEO]

Genoa wygrała 3:2 z Bolonią po kilku pięknych trafieniach. Cudownego gola na 3:2 zdobył Junior Messias.

Mecz pięknych goli w Serie A! Ale przymierzył [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Kosmiczna bramka w Serie A! Gol sezonu? [WIDEO]

Genoa pokonała Bolonię 3:2, a pięknym golem popisał się Rusłan Malinowski. Klub Ukraińca odrobił straty z wyniku 0:2.

Kosmiczna bramka w Serie A! Gol sezonu? [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Krajobraz po hitach! Oto tabela Serie A

Remis Romy z Milanem najbardziej ucieszył Inter, który po tym wyniku odskoczył od dwóch pozostałych ekip z ligowego podium włoskiej elity.

AC Milan vs SSC Napoli - Serie A 2025/26 - 28/09/2025 L-R Rafael Leao of AC Milan and Luka Modric of AC Milan react at the end of the match during Serie A 2025/26 football match between AC Milan and SSC Napoli at San Siro Stadium *** AC Milan vs SSC Napoli Serie A 2025 26 28 09 2025 L R Rafael Leao of AC Milan and Luka Modric of AC Milan react at the end of the match during Serie A 2025 26 football match between AC Milan and SSC Napoli at San Siro Stadium Copyright: xBEAUTIFULxSPORTS/Carabellix
2025.09.28 Mediolan
pilka nozna , liga wloska
AC Milan - SSC Napoli
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Serie A

Hit na remis! Podział punktów w Rzymie [WIDEO]

AS Roma zremisowała z AC Milan 1:1. Podział punktów w stolicy Italii sprawił, że szanse na Scudetto dla Rossonerich nieznacznie zmalały.

RomaÕs Paulo Dybala AC Milan's Luka Modric during the Serie A EniLive soccer match between Roma and Milan at the Rome's Olympic stadium, Italy - Sunday January 25, 2026 - Sport  Soccer ( Photo by Alfredo Falcone/LaPresse ) (Photo by Alfredo Falcone/LaPresse/Sipa USA)
2026.01.25 Rzym
pilka nozna liga wloska
AS Roma - AC Milan
Foto LaPresse/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej