Gdyby Antonio Conte mógł, to by go usynowił, bo ceni jak mało kto. Dlatego zabrał w wyprawę po złote runo. Tak w Juventusie, jak w reprezentacji.
(foto: Ł.Skwiot)
Kibice długo mogli tego nie rozumieć i kręcić nosami. Ostatnich sceptyków Conte z Emanuele Giaccherinim przekabacili na swoją stronę po meczu z Belgią, w którym wyjście na pozycję, przyjęcie piłki, strzał i radość po strzelonym golu filigranowego skrzydłowego bezpowrotnie rozwiały podejrzliwą aurę snującą się wokół niego.
(…)
Giaccherinho
Siedem goli Giaka (w Genui z Sampdorią udało mu się strzelić dwa w odstępie 120 sekund) na mecie rozgrywek to był dorobek tylko o jednego gorszy niż rok wcześniej w drugiej lidze. Wystarczający, żeby zwrócił uwagę grubszych ryb, ale żeby od razu wieloryba z Turynu? Wielu niedowierzało w sens tego transferu. De facto – najpierw rocznego wypożyczenia za 3 miliony euro.
Na tym nie koniec niespodzianek. Na inaugurację sezonu i zarazem nowego stadionu Juve, wypełnionego do ostatniego miejsca, wybiegł z Parmą w podstawowym składzie. Później różnie z tym bywało, ale jego wkładu w mistrzostwo Italii nikt nie podważał. Na tyle istotnego (23 mecze i 1 gol nie mówiły wszystkiego), żeby zasłużyć na transfer definitywny. Kolejne 4 miliony i 250 tysięcy euro i był stuprocentowym podwładnym Starej Damy z kontraktem do połowy 2015 roku. Do historii już przeszła wypowiedziana mniej więcej wtedy opinia Conte: – Gdyby był cudzoziemcem i nazywał się Giaccherinho, byłby przez wszystkich bardziej poważany.
Między pierwszym a drugim sezonem w Juve miał miejsce inny ważny etap w jego piłkarskim życiu. Kiedy Cesare Prandelli umieścił go na liście 32 piłkarzy przygotowujących się do Euro 2012, wydawało się, że przy ostatecznej selekcji jako jednego z pierwszych skreśli. W końcu Giaccherini nie miał ani głośnego nazwiska, ani co najważniejsze żadnego doświadczenia reprezentacyjnego. Żadnego! Co dotyczyło również czasów juniorskich. Jako senior nie zagrał w choćby jednym sparingu. A jednak żółtodziób pojechał i – to dopiero była bomba – zagrał od pierwszej minuty przeciwko Hiszpanii (1:1). W Gdańsku zadebiutował w kadrze i wypadł przyzwoicie. Znów przydała się jego taktyczna elastyczność, zdolność ukrycia własnego ego i poświęcenia dla drużyny. Pod tym względem jak ulał pasowało porównanie do Angelo di Livio, żołnierzyka z Juventusu i reprezentanta Włoch w latach 1995-2002, który uzbierał 40 występów w kadrze.
Oprócz cech charakteru i wykonywanych zadań łączy ich także to, że Di Livio tylko 12 razy w meczach kadry wytrwał na boisku od początku do końca. Wchodził na zmiany lub schodził przedwcześnie. Różnice też łatwo wskazać. Giaccherini na reprezentacyjną szansę czekał do 26 roku, Di Livio w dniu debiutu bliżej było do trzydziestki. Soldatino nie strzelił gola, Giaccherinho – licząc tego z Belgią – ma już cztery.
(…)
Tomasz LIPIŃSKI
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NAJNOWSZYM TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA”
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.