Wojciech Szczęsny górą w „polskim” meczu w Serie A
AS
Roma wygrała 2:1 z Fiorentiną w meczu dziewiątej kolejki ligi
włoskiej. Dzięki temu zwycięstwu rzymska drużyna została nowym
liderem tabeli Serie A. Na boisku we Florencji wystąpiło dwóch
reprezentantów Polski: Wojciech Szczęsny oraz Jakub Błaszczykowski.
Kolejny dobry występ w lidze włoskiej zanotował Wojciech Szczęsny (foto: Ł. Skwiot)
Niedzielne
spotkanie na Stadio Artemio Franchi zapowiadane było jako hit
dziewiątej serii gier w Serie A. Kibice Fiorentiny liczyli na to, że
ich drużyna podniesie się po niedawnej przegranej z Lechem Poznań
w Lidze Europy i pokaże swoją wartość na krajowym podwórku. Tak
się jednak nie stało, a porażka z Romą kosztowała drużynę
Violi utratę pozycji lidera ligi włoskiej.
Goście dość szybko rozstrzygnęli losy meczu we Florencji. Już w siódmej
minucie gry Mohamed Salah przepięknym strzałem dał Romie
prowadzenie. Egipcjanin, jako były zawodnik Fiorentiny, nie
manifestował jednak swojej radości po golu.
W
34. minucie na 2:0 dla zespołu z Wiecznego Miasta podwyższył
Gervinho, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem
gospodarzy.
Mecz
we Florencji obfitował w nieczyste zagrania ze strony obydwu drużyn.
Świadczy o tym aż osiem żółtych kartek, które pokazał tego
wieczoru arbiter zawodnikom Fiorentiny i Romy. Pojawiła się również
kartka koloru czerwonego: na dwie minuty przed upływem
regulaminowego czasu gry z boiska wyrzucony został Salah, który
dorobił się dwóch żółtych kartek w ciągu kilkudziesięciu
sekund.
Grający
w dziesiątkę goście pozwolili drużynie Paulo Sousy na zdobycie
kontaktowego gola. W ostatniej akcji meczu Khouma Babacar wykorzystał
świetne prostopadłe podanie od Borjy Valero i zmniejszył rozmiary
porażki Fiorentiny.
Od
początku spotkania w zespole gospodarzy występował Jakub
Błaszczykowski. Polski skrzydłowy jednak nie zachwycił i w 61.
minucie został zmieniony przez Giuseppe Rossiego. Znacznie lepsze
wrażenie zrobił natomiast Wojciech Szczęsny. Bramkarz Romy
zaliczył kilka bardzo dobrych interwencji i nie zawinił przy
straconym golu.