Józef Wojciechowski, najbarwniejsza postać polskiego środowiska piłkarskiego, wycofał się ostatecznie z finansowania Polonii Warszawa. – Kiedy widziałem całą otoczkę tego bagnistego środowiska, rosła we mnie niechęć. Polonia przestała mi sprawiać radość, a kosztowała coraz więcej nerwów. Mam dla kogo żyć, dzieci są małe. Po co na własne życzenie przez stres wpędzać się do grobu… – mówi.
Wojciechowski nie chce zdradzić ile dokładnie wydał pieniędzy na funkcjonowanie Polonii przez okres, w którym był jej właścicielem. – Nigdy tego nie zliczyłem. Bo i po co? Nie chcę być centusiem, który liczy każdy grosz. Mogę tylko powiedzieć, że w ostatnim czasie wydawałem na klub po dwa miliony miesięcznie.
– Czasem porównywałem zespół Polonii, któremu stworzyłem naprawdę świetne warunki, do takiego małego klubiku pod Warszawą, który też wspieram. Płacę, ale tamci piłkarze przynajmniej coś dają w zamian, nie tylko na boisku. Skoszą trawę, przystrzygą żywopłot. A z ligowcami to mam wrażenie, że im lepiej im u mnie było, tym mniej się niektórzy starali – wspomina prezes.
Wojciechowski nie wyklucza jednak powrotu do finansowania polskiego sportu. – Nigdy nie mówię „nigdy”. Chciałbym, aby poziom naszej gry był taki jak 30 lat temu. Lubię sport i chcę wspierać sportowców. Muszę tylko poszukać odpowiedniej formuły – mówi.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.