– Odnieśliśmy ważne zwycięstwo. Udało nam się podnieść po porażce w Pucharze Polski i teraz walczymy dalej – powiedział po wygranym przez Lech Poznań z Górnikiem Zabrze 2:0 meczu defensor „Kolejorza”, Hubert Wołąkiewicz.
Sobotnie spotkanie po decyzji o zamknięciu stadionu dla kibiców rozegrane zostało przy pustych trybunach, liczna grupa fanów „Kolejorza” mimo to zebrała się jednak w okolicach obiektu przy ulicy Bułgarskiej. – Kibiców było momentami słychać – przyznał Wołąkiewicz. – Była ich spora grupa, a echo się niesie. My na boisku także się słyszeliśmy, docierały do nas również uwagi trenera, które bardzo się przydały.
Gospodarze pierwszą połowę zakończyli prowadząc 1:0 po golu strzelonym w 14. minucie przez Artjomsa Rudnevsa. – Zeszliśmy do szatni i powiedzieliśmy sobie, by traktować ten wynik jak 0:0 – zdradził obrońca Lecha. – W Pucharze Polski było podobnie – też kontrolowaliśmy przebieg meczu, a wiemy dobrze jak sie skończyło. Na szczęście w drugiej połowie strzeliliśmy drugą bramkę, uspokoiliśmy spotkanie i wygraliśmy. Teraz jedziemy do Krakowa po kolejne trzy punkty.
Pod Wawelem rywalem aktualnych mistrzów Polski będzie główny faworyt do przejęcia od nich tego trofeum – Wisła. – Nie mówmy tak szybko, że Wisła jest już mistrzem – zaznaczył jednak reprezentant Polski. – Wiadomo jak wygląda sytuacja w lidze – każdy może wygrać z każdym, a Wisła ma teraz przed sobą spotkanie z Lechią. Oby wynik był jak najlepszy dla nas, a my w Krakowie musimy powalczyć.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.