Łukasz Skorupski nie zatrzymał Juventusu, po sobotnich meczach mającego już dwanaście punktów przewagi nad Napoli, które niespodziewanie przegrało z Atalantą. Oba gole strzelił… przyszły obrońca „Starej Damy”.
Łukasz Skorupski próbując ratować Empoli przed stratą gola, sam wpakował piłkę do bramki.
Zgodnie z przewidywaniami Juventus od początku spotkania mocno naciskał Empoli. Już w pierwszych dziesięciu minutach mistrzowie Włoch zmarnowali dwie dogodne okazje: najpierw Gonzalo Higuain uderzył zbyt lekko, a następnie Mario Mandzukić fatalnie chybił. W 30. minucie chorwacki napastnik minął Skorupskiego, ale zwlekał z oddaniem strzału i Polaka zdołali zaasekurować obrońcy.
Już po przerwie po znakomitym dośrodkowaniu Juana Cuadrado głową uderzył Mandzukić. Skorupski sparował piłkę na poprzeczkę, ale futbolówka po odbiciu się od bramki trafiła w Polaka i przekroczyła linię bramkową. W 65. minucie było już 2:0. Obrońcy Napoli nie potrafili odebrać piłki Alexowi Sandro, a Brazylijczyk obrócił się w polu karnym gości i mocnym strzałem podwyższył na 2:0.
Zwycięstwo nad Empoli sprawiło, że Juventus uciekł jednego z najgroźniejszych rywali, Napoli, aż na 12 punktów. Neapolitańczycy przegrali bowiem z Atalantą Bergamo 0:2. Mimo, że Napoli miało optyczną przewagę i dłużej utrzymywało się przy piłce, to gole strzelali tylko goście. A właściwie Mattia Caldara – 22-letni środkowy obrońca, który od sezonu 2018/2019 będzie piłkarzem… Juventusu. Piotr Zieliński rozegrał całe spotkanie, ale zaprezentował się przeciętnie. Żadnej okazji bramkowej nie stworzył sobie z kolei Arkadiusz Milik, który na boisku pojawił się w 59. minucie.