Po reprezentacyjnej przerwie wraca Ekstraklasa. Na otwarcie weekendowych zmagań Lechia Gdańsk zmierzy się ze Śląskiem Wrocław.
Czy Lechia będzie miała powody do radości po meczu ze Śląskiem? (fot. Grzegorz Radtke)
Mecz Lechii ze Śląskiem to zaległe spotkanie z 9. serii gier. Terminarz Ekstraklasy obecnie w związku z wieloma zachorowania wśród różnych drużyn stał się nieco pomieszany i dlatego też piłkarze często muszą odrabiać zaległości. Oczywiście najważniejsze jest jednak, że rozgrywki są kontynuowane.
Lechia, mimo przerwy reprezentacyjnej, rozegrała mecz o stawkę w środku tygodnia. Podopieczni Piotra Stokowca we wtorek wygrali 1:0 w 1/16 finału Pucharu Polski z drugoligową Olimpią Grudziądz po golu Łukasza Zwolińskiego z rzutu karnego. Z kolei w lidze Lechia jak na razie plasuje się na siódmej pozycji. W swoim ostatnim spotkaniu w Ekstraklasie gdańszczanie pokonali na wyjeździe Wisłę Kraków 3:1 i teraz w piątkowy wieczór chcą zgarnąć kolejny komplet oczek.
Z kolei Śląsk zajmuje piątą pozycję i tylko o punkt wyprzedza swoich najbliższych rywali. Wrocławianie w tym sezonie na wyjazdach spisują się jednak poniżej oczekiwań. Śląsk w czterech meczach rozgrywanych w delegacjach wygrał tylko raz i poniósł trzy porażki. Z pewnością więc zespół Vítezslava Lavicki zechce odwrócić tę złą tendecją i spróbuje wygrać w Gdańsku.
Początek piątkowej rywalizacji Lechii ze Śląskiem o godzinie 18:00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.