Kilka polskich klubów przed startem rozgrywek dostało lekcję pokory, instrukcję jak nie postępować dalej. Jeśli jest wola, żeby najlepszym rozgrywającym Ekstraklasy w zaczynającym się sezonie był na przykład oznaczony numerem 10 Dani Ramirez, a nie oznaczony numerem 19 COVID, muszą natychmiast zebrać się do kupy. Tu i teraz. Nie szukać usprawiedliwień, nie wskazywać palcem winnych, nie odwracać kota ogonem, a pilnować porządku na swoim podwórku.
Zapowiedzią tego, co może dziać się w nowym sezonie ligowym było odwołanie meczu o Superpuchar Polski i przełożenie kilku spotkań 1/32 finału krajowego pucharu. To ostatnie ostrzeżenie. W innym wypadku COVID-19 odciśnie piętno na tabeli Ekstraklasy, I i II ligi. Trudno wyobrazić sobie, iż mecze ligowe w związku z zachorowaniami będą notorycznie przekładane, łatwiej za to, że kluby w rażący sposób łamiące procedury bezpieczeństwa, będą musiały liczyć się z tym, że na ich niekorzyść przyznawane będą walkowery.
Nawaliliście? Nikt nie będzie pił nawarzonego przez was piwa. Dlatego jeśli na końcowe rozstrzygnięcia wpływ ma mieć tylko boisko, obowiązkiem klubów musi być pilnowanie przestrzegania protokołu medycznego przez swoich pracowników. Identycznie jak po restarcie rozgrywek w poprzednim sezonie. Z tą jednak różnicą, że teraz przed klubami stoi jeszcze trudniejsze zadanie. Po pierwsze, społeczeństwo zachowuje się swobodniej, nie jest już tak zmobilizowane do przestrzegania restrykcji – tu z pomocą może przyjść Komisja Ligi, która za niezastosowanie się do zaleceń komisji medycznej PZPN w zakresie izolacji społecznej już nałożyła karę po 30 tysięcy złotych na Erika Exposito i Marka Tamasa ze Śląska Wrocław. Po drugie, do dokończenia sezonu potrzebne były dwa miesiące, a aby rozegrać cały nowy, funkcjonować w reżimie bezpieczeństwa należy przez około dziewięć miesięcy.
Postępowanie zgodnie z protokołem medycznym będzie ważne także z innych powodów. W zeszłym tygodniu przedstawiciele Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz Legii Warszawa spotkali się z Głównym Inspektoratem Sanitarnym. GIS po zapoznaniu się z ich argumentami, zobowiązał się do wydania rekomendacji dla sanepidów, dotyczących postępowania w razie wykrycia w klubach piłkarskich przypadków zakażeń koronawirusem. Nie należy rozumieć tego jako wiążącego dokumentu, każdy przypadek będzie rozpatrywany osobno, niemniej – w domyśle jeśli kluby będą przestrzegać zasad bezpieczeństwa, istnieje duże prawdopodobieństwo, że odizolowywani zostaną tylko chorzy. Co pozwoli pozostałej części drużyny normalnie funkcjonować – trenować w grupie i grać w lidze. Jednolite zasady podejmowania decyzji przez terenowe oddziały sanepidów mają znaczenie, dzięki nim nie powinno dojść do sytuacji, w której w związku z wykryciem zakażeń jeden zespół trafiłby do kwarantanny, a drugi nie. Przecież gdyby miały chwilę później zagrać ze sobą o punkty, trudno byłoby mówić o równych warunkach przygotowania się do meczu.
Nienakładanie z automatu kwarantanny ma jeszcze jeden bardzo ważny aspekt – drużyny klubowe, ale także reprezentacyjne będą mogły z Polski wylatywać na mecze. Co jest istotne, gdyż UEFA też nie zamierza się patyczkować – zespół trafił do kwarantanny, to walkower, tym sposobem Legia poznała rywala w I rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.
Żarty się skończyły.
PRZEMYSŁAW PAWLAK
TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM WYDANIU TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.