Wszołek: Jakiś koleś w Internecie zarzuca mi, że o wszystkim wiedziałem
– Artur Sobiech zdradził mi, że w jego klubie dopytują się o mnie, ale oficjalnie nikt się ze mną nie kontaktował – mówi na łamach najnowszego tygodnika Piłka Nożna Paweł Wszołek.
Gdzie spędzał pan zimowy urlop? Nie wyjeżdżałem z Polski. Sylwester minął w gronie najbliższych znajomych w Wielkopolsce, w domu rodzinnym mojego dobrego kolegi z zespołu Miłosza Przybeckiego – mówi Paweł Wszołek. – Pojeździłem też trochę po kraju, odwiedziłem między innymi Poznań i Kołobrzeg. Zima nad morzem też ma swój niepowtarzalny urok. Oczywiście wpadłem na kilka dni do Tczewa, posiedziałem i poplotkowałem z mamą. Wytłumaczyłem jej przy okazji, jak przedstawia się kwestia mojego wyjazdu do Hanoweru, bo po tym, co naczytała się o mnie w mediach, była lekko przerażona. Zawsze jej powtarzam, żeby nie przejmowała się tym, co piszą o mnie, ale jak to matka, zawsze boli ją serce, gdy czyta o synu negatywne komentarze.
Chyba podobnie jak pana dziewczyna Magda, która, według niektórych źródeł, była niezadowolona z pana planów wyjazdu do Niemiec? Kolejna bzdura, którą trudno nawet komentować. Oboje dużo rozmawialiśmy na temat Hanoweru, mając pełną świadomość, jaki wykonuję zawód. Oboje też myślimy o wspólnej przyszłością i uważamy, że wszystko da się pogodzić. Liczę się ze zdaniem Magdy, ale wyjazd do zagranicznego klubu nadal pozostaje moim największym marzeniem, ale nie w tym momencie. A wszystkowiedzących zapewniam, że Paweł Wszołek ma swój rozum i nikt nie jest w stanie go podpuszczać, a tym bardziej wpłynąć na zmianę raz podjętej decyzji.
(…)
Był pan bardziej zaskoczony propozycją natychmiastowego wyjazdu z Polski czy może kwestią badań medycznych, jakim musiałby pan poddać się w Hanowerze? Jakiś koleś w internecie zarzuca mi teraz, że od trzech miesięcy wiedziałem o moim transferze. Owszem, Artur Sobiech zdradził mi, że w jego klubie dopytują się o mnie, ale oficjalnie nikt się ze mną nie kontaktował. Kontrakt dostałem do podpisania dzień przed odlotem do Niemiec, a głównym argumentem ze strony kontrahentów był mój występ w podstawowym składzie już w meczu przeciwko Schalke Gelsenkirchen. Nie wiem, ile było w tym prawdy, i już nie chcę wiedzieć. Straciłem życiową szansę? Być może, ale trzeba się szanować i nie pozwalać traktować jak przedmiot z półki, który każdy może przełożyć w inne miejsce w zależności od proponowanych pieniędzy. Na wariackich papierach niech działają inni. Nie pojechałem do Niemiec i nie będę teraz z tego powodu płakał. Wolę patrzeć przed siebie, a już na pewno nie obawiam się lekarzy. Myślę, że moimi wynikami badań byliby zachwyceni nie tylko trenerzy w Niemczech.
(…)
Rozmawiał Piotr WOJCIECHOWSKI Piłka Nożna fot. Łukasz SKWIOT
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.