Ordynacja
wyborcza, wedle której zostaną przeprowadzone jutrzejsze
wybory prezesa PZPN będzie zupełnie inna niż przed czterema laty.
I, niestety, może nie służyć dobrze polskiemu futbolowi, gdyż
jest wielce prawdopodobne, że nowy szef związku – jeśli nie
wygra w I turze – będzie miał słabą legitymację i duży
problem ze skutecznym zarządzaniem.
Zmiana przepisów
przeprowadza w ostatnich latach polega na tym, że do zwycięstwa w
II turze nie potrzeba już bezwzględnej liczy głosów.
Wystarczy zwykła przewaga nad resztą pretendentów. Można
zatem sobie wyobrazić, że zwycięzca dostanie na przykład
35głosów, drugi z kandydatów 34, trzeci 25, a czwarty
24 (piąty i najsłabszy z założenia odpadnie po I turze).
Czy
w takiej hipotetycznej, ale możliwej sytuacji zwycięzca zdoła
przeforsować swoich kandydatów na wiceprezesów? Bardzo
wątpliwe. Wydaje się zatem, że jedną z pierwszych decyzji, które
podejmie nowy zarząd powinna być zmiana ordynacji.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.