Wybredny Jeleń trafi do Lecha? Problemem są finanse
W piątek polskie media poinformowały, że Ireneusz Jeleń może trafić do poznańskiego Lecha. Prawdopodobieństwo takiego rozwiązania nie jest jednak duże, bo napastnik ma wielkie oczekiwania finansowe, których w Polsce nikt raczej nie będzie chciał spełnić.
Jeleń od momentu rozwiązania umowy z Lille OSC pozostaje bez klubu i poszukuje nowego pracodawcy. Od czasu do czasu słyszy się, że menedżer Jelenia negocjuje kontraktowe warunki z pewnym zespołem, ale chwilę później temat upada. Powód najczęściej jest ten sam: mocno wywindowane oczekiwania finansowe zawodnika.
Mówi się, że Jeleń od potencjalnego pracodawcy w Polsce żąda 400 – 500 tysięcy euro rocznie. To pieniądze gigantyczne jak na Lecha, przez co niepewny, znajdujący się zapewne pod formą zawodnik nie ma co liczyć na angaż. Jeleń musi zejść z ceny, bo inaczej z grania przy Bułgarskiej nic nie wyjdzie.
Nawet Mariusz Rumak nie robi sobie wielkich nadziei. – Na pewno nieprawdą jest, że negocjacje są w zaawansowanej fazie. Ale nie jest też tak, że ignorujemy tego piłkarza. Znajduje się na liście zawodników, którymi się interesujemy. Na Zachodzie prezentował bardzo wysoki poziom, ale teraz nawet nie ma sensu się zastanawiać, czy by pasował do naszej filozofii – mówi na łamach PS szkoleniowiec Lecha.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.