Jagiellonia Białystok pod wodzą Bogdana Zająca prezentowała się dobrze tylko na początku sezonu. Im dalej w las, tym Pszczółki grały coraz gorzej, przegrywały coraz więcej spotkań, a dzisiaj zajmują 12. miejsce w ligowej tabeli.
Drużyna z Podlasia złapała w rundzie wiosennej czarną serię. Białostoczanie zanotowali sześć kolejnych spotkań, których nie potrafili wygrać, a w czterech zeszli z boiska pokonani.
Tak słaba forma Jagiellonii musiała przynieść drastyczne decyzje. Szefostwo klubu postanowiło zwolnić Bogdana Zająca po porażce z Pogonią Szczecin. Decyzja władz była jak najbardziej uzasadniona. Jaga grała słabo, była totalnie rozbita w defensywie, drużyna się praktycznie nie rozwijała, więc musiało dojść do wstrząsu. Dobre mecze za kadencji poprzedniego już szkoleniowca można policzyć na palcach maksymalnie jednej ręki.
Białostoczanie osunęli się w tabeli mocno w dół. Dzisiaj mają zaledwie dziewięć punktów przewagi nad ostatnią Stalą Mielec, która ma jedno spotkanie rozegrane mniej. Jeśli beniaminek w zaległej kolejce zgarnie komplet punktów, wówczas przewaga nad czerwoną latarnią zmaleje do siedmiu punktów, a to miejsce zajmie Podbeskidzie.
Dzisiaj Jagiellonia może zapewnić sobie spokojną końcówkę sezonu. Na Podlasie przyjeżdża Cracovia, która traci do Pszczółek pięć oczek. Jeśli Pasy wywiozą z Białegostoku komplet punktów, wówczas sytuacja Jagi będzie już naprawdę niewesoła. Zwycięstwo natomiast pozwoli wszystkim na Podlasiu odetchnąć z ulgą.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.