Ogromny upał w Krakowie sięgający blisko 32 stopni Celsjusza nie przeszkodził w rozegraniu kolejnego spotkania w ramach 1. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Mimo słabej i żmudnej pierwszej połowy mecz się rozkręcił i Cracovia pokonała przyjezdnych Portowców 2:1.
Wygrana inauguracja piłkarzy Michała Probierza (foto: 400mm.pl)
O pierwszej odsłonie meczu na stadionie im. Józefa Piłsudskiego lepiej jak najprędzej zapomnieć. Byliśmy świadkami żmudnego i bardzo rwanego widowiska. Żadna z drużyn nie przejęła inicjatywy i nie grała na miarę swoich możliwości. Nie byliśmy również świadkami jakichkolwiek klarownych sytuacji pod obiema bramkami.
Widowisko rozkręciło się dopiero po przerwie. W 57. minucie worek z golami otworzył Adam Frączczak, który znalazł drogę do siatki po dośrodkowaniu Damiana Dąbrowskiego. Kapitan Pogoni bardzo lubi strzelać do siatki na tym stadionie w Krakowie, we wcześniejszych spotkaniach również potrafił zdobywać gole w starciach z drużyną „Pasów”.
Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Minutę później popisali się zawodnicy Cracovii sprowadzeni w trakcie trwającego okna transferowego. Po świetnym dośrodkowaniu Hanki efektownym szczupakiem popisał się Rivaldinho, piłkę po jego strzale zatrzymał Stipica ale przy dobitce Alvareza był już bezradny.
Zostając przy wątku Rivaldinho, brazylijski napastnik w trakcie pierwszej połowie był kompletnie niewidoczny i był poza grą. W drugiej części zaczął powoli łapać rytm i dopiero akcja bramkowa uskrzydliła syna legendarnego Rivaldo. W kolejnych etapach meczu nowy nabytek krakowian grał lepiej i był zdecydowanie częściej widoczny niż w poprzednich momentach meczu.
Cracovia całkowicie przejęła prym. W szeregach Pogoni powróciły demony znane z poprzedniego sezonu. Ociężałość, brak tempa i ogromna nieskuteczność zapanowała w drużynie Kosty Runjaicia. W 62. minucie Sergiu Hanca po indywidualnej akcji trafił do siatki i dał prowadzenie Cracovii.
Piłkarze Michała Probierza dopisują do swojego konta trzy punkty. Pogoń momentami miała przewagę, jednak w przekroju całego spotkania to krakowianie grali o wiele lepiej i zasłużyli na wygraną.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.