Inter Mediolan nadal bez pogromcy w lidze włoskiej. Nerazurrich pokonali Lazio Rzym (1:0), odnosząc piąte zwycięstwo z rzędu. Do sporej niespodzianki doszło w Neapolu, gdzie zespół Carlo Ancelottiego przegrał z Cagliari (0:1).
Inter nadal bez straty punktów w Serie A (fot. Reuters)
Nerazurrich rozpoczęli sezon w wyśmienitym stylu. Drużyna prowadzona przez Antonio Conte odniosła cztery zwycięstwa i przed zbliżającym się starciem z Juventusem chciała mieć na swoim koncie komplet punktów. Żeby tak się stało, Inter musiał na swoim boisku pokonać mocne i nieobliczalne Lazio.
Zgodnie z przewidywaniami, to właśnie gospodarze mieli od początku nieco więcej do powiedzenia na boisku. Miejscowi kibice musieli nieco poczekać, ale w 23. minucie ich pupilom udało się otworzyć wynik. To właśnie wtedy Cristiano Biraghi świetnie dośrodkował w pole karne Lazio, a tam bardzo dobrze zachował się Danilo D’Ambrosio, który uprzedził obrońce i z bliska trafił do siatki.
Po pierwszym golu spotkanie zaczęło się rozkręcać. Dobrą okazję na podwyższenie wyniku miał Romelu Lukaku, jednak goście także nie odpuszczali. Prym w Lazio wiódł Joaquin Correa, który najpierw okrutnie przestrzelił w dogodnej pozycji, a następnie jego płaskie uderzenie zdołał w znakomitym stylu obronić Samir Handanović.
Jak się okazało, kolejnych goli w Mediolanie już ostatecznie nie zobaczyliśmy i mecz zakończył się skromną wygraną Interu, który po piątym zwycięstwie umocnił się na pozycji lidera Serie A.
***
Do sporej niespodzianki doszło w Neapolu, gdzie inny kandydat do mistrzostwa Włoch doznał niespodziewanej porażki. Napoli musiało uznać wyższość Cagliari (0:1), a gola na wagę zwycięstwa strzelił w 88. minucie Lucas Castro.
Pełne 90 minut w ekipie gospodarzy rozegrał Piotr Zieliński, a na ostatni kwadrans do gry wpuszczony został Arkadiusz Milik, który jednak zaliczył kolejny mecz bez gola w lidze włoskiej. W końcówce czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie obejrzał lider formacji obronnej Azzurich, Kalidou Koulibaly.
Poczynanie swoich kolegów z wysokości ławki rezerwowych obserwował Sebastian Walukiewicz, który nie ma zbyt dużych szans na minuty w barwach Cagliari.
Powodów do zadowolenia nie mieli także Karol Linetty i Bartosz Bereszyński. Ich Sampdoria przegrała z Fiorentiną (1:2), a na boisku oglądaliśmy jedynie drugiego z Polaków, który dodatkowo został ukarany żółtą kartką. Po drugiej stronie barykady zagrał Bartłomiej Drągowski, a na ławce rezerwowych zasiadł Szymon Żurkowski.
Mecz „na zero” w tyłach rozegrał Łukasz Skorupski, którego Bologna zremisowała bezbramkowo z Genoą.