Pogoń Szczecin wywozi trzy punkty z obozu byłego mistrza Polski. Portowcy nie przeważali w tym spotkaniu, ale udało im się wygrać z gospodarzem 1:0.
Alexander Gorgon z pierwszym golem w barwach Pogoni Szczecin. (foto: Pogoń Szczecin)
Już od pierwszych minut spotkania Piast grał bardzo ofensywnie. Piłkarze Fornalika cały czas byli przy piłce i próbowali swoich sił strzeleckich. Niesamowicie aktywny był Jakub Świerczok, nowy zawodnik gliwiczan świetnie odnajdywał piłkę pod bramką rywala, ale miał wyraźny problem ze skutecznym wykończeniem.
Pogoń grała dość dyskretnie. Skutecznie oddalała zagrożenie spod własnej bramki, jednak jej gra w ataku praktycznie nie istniała. „Portowcom” nie udało się oddać ani jednego celnego strzału w trakcie pierwszej odsłony spotkania. Jedynym wyróżniającym się aspektem były dośrodkowania Huberta Matyni, które były niedokładnie i praktycznie w ogóle nie znajdowały odbiorcy.
Po przerwie oblicze gry znacząco się nie zmieniło. Piast cały czas był lepszy i stwarzał większe zagrożenie pod bramką rywala. Ponownie aktywnością brylował Świerczok, jednak napastnikowi nie udało się trafić do siatki w tym spotkaniu.
Pierwszy gol padł w 66. minucie dla… Pogoni. Przebieg meczu nie wskazywał, że to szczecińska drużyna jako pierwsza trafi do siatki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzył Kamil Drygas, tor lotu futbolówki zmienił Alexander Gorgon i to na konto Austriaka została zapisana bramka. To pierwsze trafienie zawodnika od momentu, gdy dołączył do szeregów Pogoni.
Zawodnicy Piasta próbowali wyrównać stan meczu, jednak cały czas brakowało skuteczności. Bardzo dobry między słupkami Portowców był Dante Stipica. Chorwat wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola.
Nie takiej inauguracji ligi oczekiwał Waldemar Fornalik, jego zawodnicy przegrali drugi mecz i nie strzelili jeszcze gola w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Są aktualnie na 15. miejscu w tabeli i wyprzedzają tylko Cracovię, która ma odjęte punkty. Pogoń Szczecin dopisuje do swojego konta pierwsze punkty w tym sezonie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.