AS Roma dopisała na swoje konto bardzo ważne zwycięstwo. Stołeczna drużyna pokonała w poniedziałkowy wieczór Empoli (2:1), a w bramce gości mogliśmy oglądać Bartłomieja Drągowskiego.
Roma zapisała na swoim koncie cenne trzy punkty (fot. Reuters)
W obliczu wyników innych zespołów w ligowej czołówki, piłkarze Romy wiedzieli, że muszą w poniedziałkowy wieczór pokusić się o zdobycie kompletu punktów. Gospodarze przystępowali do spotkania z Empoli po odpadnięciu z Ligi Mistrzów, a także po tym jak ze swoją posadą pożegnał się Eusebio Di Franceco. Kibice nie mogli mieć więc pewności, jaką Romą obejrzą i czy będzie ona lepsza od tej, która jeszcze nie tak dawno została rozbita w derbach przez Lazio.
Jak się okazało, lepiej w mecz weszli właśnie gospodarze, którzy już w 9. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Stephana El Shaarawy’ego. Ich radość nie trwała jednak długo, ponieważ kilka chwil później ponownie mieliśmy remis. We własnym polu karnym dość niefortunnie interweniował Juan Jesus, który pokonał Robina Olsena i wyciągnął do gościł pomocną dłoń.
Roma nie zamierzała jednak składać broni i jeszcze przed przerwą znowu była na czele. Tym razem w roli głównej wystąpił Patrick Schick, który wykorzystał dośrodkowanie przed bramkę i mocnym strzałem głową skierował piłkę do siatki. Strzegący bramki Empoli Drągowski nie zdążył nawet zareagować.
9 – Stephan El Shaarawy has scored nine league goals this season, his second best tally in a single Serie A campaign after 2012/13 (16 goals with AC Milan). Jewel.#RomaEmpoli#SerieA
Piłkarze ze stolicy kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, jednak brakowało im postawienia stempla w postaci trzeciego gola, który mógłby definitywnie zamknąć spotkanie.
Nie udało się zdobyć bramki, a jakby tego było mało, przez ostatnie dziesięć minut Roma musiał sobie radzić w osłabieniu. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył bowiem Alessandro Florenzi i gospodarze musieli do samego końca drżeć o wynik.
Jak się okazało, „Giallorossich”, korzystnego rezultatu jednak nie utrzymali… a właściwie, tak się przez moment wydawało. W końcówce do siatki Romy trafił bowiem Rade Krunic, ale jego gol po interwencji systemu VAR został anulowany.