W sobotnie popołudnie na angielskich boiskach rozegrane zostały cztery mecze. Tottenham Hotspur pokonał Fulham (3:1), Leicester City pokonało Wolverhampton (2:0), West Ham United musiał uznać wyższość Bournemouth (1:3), natomiast Everton zgarnął pełną pulę w starciu z Southampton (2:1).
Harry Kane przełamał swoją niemoc w sierpniowych meczach ligowych (fot. Reuters)
Tottenham ograł w pierwszej kolejce Newcastle United i wydawało się, że nie będzie mieć problemów z tym, by dopisać na swoje konto kolejny komplet punktów – tym razem podczas starcia z Fulham na Wembley. Wiadomo, w derbach wszystko zdarzyć się może, jednak na papierze to właśnie gospodarze wyglądali na zdecydowanych faworytów.
Przewaga „Kogutów” od początku była wyraźna, jednak udało im się ją udokumentować dopiero w ostatnich minutach pierwszej połowy, kiedy to pięknym uderzeniem popisał się Lucas Moura. Piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Fulham nie zamierzało jednak tak łatwo się poddawać i po zmianie stron odrobiło straty. Dokonał tego Aleksandar Mitrović, który z bliskiej odległości pokonał głową Hugo Llorisa.
Podopieczni Mauricio Pochettino rzucili wszystko na szalę i zaczęli napierać na bramkę rywala, jednak brakowało im odrobiny szczęścia i przede wszystkim skuteczności. Kibice na Wembley musieli trochę poczekać, ale się opłacało. W 74. minucie do rzutu wolnego podszedł Kieran Trippier, który przymierzył ponad murem i nie dał bramkarzowi Fulham żadnych szans na obronę.
Kilka chwil później było już po wszystkim, a swoją sierpniową niemoc w Premier League przełamał Harry Kane, który znalazł się z piłką w polu karnym przeciwnika i sprytnym strzałem w kierunku dalszego słupka otworzył swoje konto bramkowe w tym sezonie.
1 – Harry Kane has scored a Premier League goal in August for the first time ever, in his 15th game in the month. Finally.
Po rozegraniu całkiem niezłego meczu i remisie na inaugurację z Wolverhampton, piłkarze Evertonu chcieli w drugiej kolejce sięgnąć po pełną pulę. Okazja do tego nadarzała się znakomita, ponieważ na Goodison Park przybyli „Święci”, których może czekać kolejny sezon, w którym będą walczyć o utrzymanie.
Jak się okazało, Everton od początku narzucił mocne tempo i raz za razem zapędzał się pod bramkę przeciwnika. Temu sił starczyło jedynie na kwadrans. To bowiem właśnie w 15. minucie gospodarze znakomicie rozegrali rzut wolny, a wszystko uderzeniem z bliska wykończył Theo Walcott. Jeszcze przed przerwą Everton podwyższył na 2:0, a roli głównej ponownie wystąpił Walcott, którym tym razem dośrodkował piłkę w pole karne, gdzie celnym strzałem popisał się Richarlison.
Warto dodać, że dla piłkarza, który trafił do Liverpoolu podczas letniej przerwy za 50 milionów euro, było to już trzecie trafienie podczas obecnego sezonu. Duża forma Brazylijczyka.
Goście nie złożyli broni i na początku drugiej części spotkania zdołali złapać kontakt. W 55. minucie premierowego gola w barwach Southampton strzelił Danny Ings i dał swoim kolegom nadzieję, że w tym meczu można jeszcze powalczyć o punkty. Wynik zmianie już jednak nie uległ i „The Toffees” sięgnęli po trzy punkty, a „Święci” pozostali z niczym.
W meczowej kadrze Southampton zabrakło Jana Bednarka.
***
Emocji nie brakowało także w Londynie, gdzie miejscowy West Ham United chciał zrehabilitować się przed własną publicznością za klęskę w starciu z Liverpoolem. W bramce „Młotów” ponownie zagrał Łukasz Fabiański, który w 26. minucie popisał się absolutnie fenomenalną paradą po uderzeniu Caluma Wilsona.
Nie udało się gościom, swoją szansę wykorzystali gospodarze. W 33. minucie Nathan Ake faulował we własnym polu karnym i arbiter wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazało się Marko Aranautović i West Ham wyszedł na czoło rywalizacji.
Londyńczykom nie udało utrzymać prowadzenia i po przerwie pozwolili rywalowi na odrobienie strat. W 61. minucie Wilson przejął piłkę na połowie West Hamu, przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów, mijając po drodze kilku rywali i płaskim strzałem pokonał Fabiańskiego. O ile do Polaka pretensji mieć nie można, to już obrona „Młotów” doszczętnie się w tej sytuacji skompromitowała.
Jak się okazało, był to dopiero początek problemów gospodarzy, którzy zanim podnieśli się po stracie pierwszego gola, już zostali skarceni po raz drugi. Ryan Fraser dośrodkował z rzutu wolnego przed bramkę, a tam celnym strzałem głową popisał się Steve Cook. Konsternacja na London Stadium. „Młoty” strat już nie odrobiły i po dwóch kolejkach mają zero punktów na koncie, podczas gdy Bournemouth może się pochwalić sześcioma „oczkami”.
Oprócz wspomnianego Fabiańskiego, cały mecz na ławce rezerwowych „The Cherries” spędził Artur Boruc.
***
Trzy „oczka” na swoim koncie zapisało Leicester City, które bez większych problemów poradziło sobie na swoim terenie z Wolverhampton. Gospodarze jeszcze przed przerwą zapewnili sobie bezpieczna przewagę, dzięki samobójczej bramce Matta Doherty’ego i trafieniu Jamesa Maddisona, przy którym piłka zanim wpadła do bramki, odbiła się jeszcze od jednego z przeciwników.
„Lisy” kończyły spotkanie w osłabieniu, ponieważ w 66. minucie z boiska wyrzucony został Jamie Vardy, który w brutalny sposób sfaulował rywala. Mimo gry w przewadze, gościom nie udało się zdobyć nawet gola honorowego.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.