Za nami sześć z siedmiu zaplanowanych na niedzielę spotkań włoskiej Serie A. Pewne zwycięstwa odniosły ekipy Fiorentiny i Torino. Straty poniosło z kolei Napoli, które na wyjeździe jedynie zremisowało z Bolonią 2:2.
To nie tak miało być – zdaje się myśleć Gonzalo Higuain
Torino, w którego pierwszym składzie tradycyjnie wyszedł Kamil Glik pokonało w delegacji Sassuolo, czyli ten sam zespół, który kilka dni wcześniej pokonał AC Milan. Bramki dla popularnych Toro zdobyli Ciro Immobile i Matteo Brighi. Wspomniany już Glik przebywał na boisku od pierwszej do ostatniej minuty i w drugiej połowie został ukarany żółtą kartką.
Bardzo pewnie wygrała także Fiorentina. Viola osłabiona brakiem swoich czołowych strzelców, sprowadziła przed kilkoma dniami do klubu Alessandro Matriego. Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę, ponieważ Włoch w meczu z Catanią strzelił dwa gole i zaliczył asystę przy trafieniu Matiasa Fernandeza. Ależ wejście tego napastnika do zespołu z Florencji. Całe spotkania na ławce rezerwowych Violi przesiedział Rafał Wolski.
Sporo problemów w Bolonii mieli piłkarze Napoli. Od 37. minuty przegrywali oni z niżej notowanym przeciwnikiem 0:1 po trafieniu Rolando Bianchiego. Pogoń gości był jednak piorunująca. Najpierw w 63. minucie rzut karny na gola zamienił Gonzalo Higuain, a następnie gola na wagę strzelił Jose Maria Callejon.
Bologna kończyła ten mecz w osłabieniu po tym jak w 84. minucie swoją drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartę zobaczył Panagiotis Kone. Wydawało się więc, że już nie zabierze Napoli wygranej, jednak gospodarze grali do końca. W doliczonym czasie gry raz jeszcze trafił Bianchi i niespodzianka na Stadio Renato Dall’Ara stała się faktem.