Wyjątkowe derby po pół dekady. Czy Arka w końcu wygra z Lechią?
Po pięciu latach przerwy, ponownie w PKO BP Ekstraklasie będzie nam dane emocjonować się derbami Trójmiasta. Derbami wyjątkowymi na tle innych regionalnych rywalizacji nad Wisłą.
W 46 meczach we wszystkich rozgrywkach, Arka Gdynia zwyciężała 12-krotnie. Nigdy jednak nie było jej dane triumfować na poziomie Ekstraklasy. Szczytem możliwości żółto-niebieskich były cztery remisy, przy aż 11 porażkach! Ulubiona przyśpiewką kibiców obu nadmorskich ekip to pieśń „Trójmiasto jest nasze, Trójmiasto do nas należy”. Patrząc jednak na to z punktu widzenia rezultatów, uprawnieni do tego rodzaju śpiewów są wyłącznie fani Lechii Gdańsk.
Napompowany balon
Nieco na pocieszenie, Arka wygrała derby Trójmiasta w listopadzie 2023 r., gdy oba zespoły rywalizowały na zapleczu Ekstraklasy. Podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego zwyciężyli 1:0 po trafieniu Michała Marcjanika z rzutu karnego. Dla żółto-niebieskich była to pierwsza wygrana z Lechią od 15 lat, gdy dwukrotnie pokonywali lokalnego rywala w Pucharze Ekstraklasy (2:0 w Gdyni i 1:0 w Gdańsku).
Tamto spotkanie rozgrywano przy obficie padającym śniegu. – Ze względu na warunki, w jakich toczony był mecz, do dziś ciężko mi się pogodzić z tą porażką. Może właśnie ze względu na nie, jeden z naszych zawodników popełnił błąd, decydujący o stracie bramki – wspomina starcie sprzed prawie dwóch lat, w rozmowie z pilkanozna.pl, Kacper Sezonienko.
Sześć miesięcy później, Lechiści mieli okazję do rewanżu. Parę dni wcześniej zapewnili sobie awans do Ekstraklasy, teraz chcieli przypieczętować ten sukces przed swoimi kibicami. Po dramatycznym boju zwyciężyli 2:1, mimo że od 32. minuty zmuszeni byli grać w osłabieniu. – Tydzień wcześniej awansowaliśmy do Ekstraklasy, a wtedy rywalizowaliśmy o 1. miejsce w Fortuna I lidze. W dodatku z Arką więc był to dodatkowy smaczek. Szybko zdobyliśmy wówczas bramkę, potem mieliśmy jeszcze kolejne okazje. W stosunkowo krótkim czasie zaczęliśmy grać w osłabieniu, a potem straciliśmy bramkę, co nie ułatwiło nam zadania. Arce wystarczał wówczas remis, aby świętować awans na naszym stadionie, czego bardzo nie chcieliśmy. Gdynianie mieli mnóstwo sytuacji, które Bogdan Sarnawski nam jednak wybronił. My z kolei czekaliśmy na swoje sytuacje, które nadarzyły się w końcówce – dodaje skrzydłowy biało-zielonych, który otworzył wynik rywalizacji.
Przy ul. Olimpijskiej z kolei wszyscy starają się wyciszyć. Nie rozpamiętują ani majowej przegranej, ani też serii 15 gier bez zwycięstwa w derbach Trójmiasta w Ekstraklasie. – Balon jest napompowany praktycznie do maksimum. Dlatego ja starałem się wyciszyć trochę, by nie myśleć o tym spotkaniu, żeby skupić się i przygotować do tego, co będę miał do zrobienia na boisku – stwierdził w rozmowie z trójmiasto.pl, Michał Marcjanik.
Bolesny weekend
Skupiając się jednak na teraźniejszości, w zdecydowanie lepszych nastrojach do niedzielnej potyczki przystępują podopieczni Dawida Szwargi. Choć sezon 2025/2026 zaczęli od porażki z Motorem Lublin (0:1), to później zremisowali z Radomiakiem Radom (1:1) i Legią Warszawa (0:0), a także pokonali Pogoń Szczecin (2:1). Beniaminek PKO BP Ekstraklasy imponował zwłaszcza solidną i dobrze zorganizowaną defensywą.
Dlatego dla wszystkich w Gdyni szokiem była klęska ze słabo prezentującym się od początku rozgrywek GKS Katowice (1:4). – Wiadomo, że nigdy to nie jest miłe, gdy się przegrywa i traci cztery bramki, tym bardziej prawie wszystkie po stałych fragmentach gry. Z przebiegu spotkania nie czuliśmy, że GKS może nam z gry strzelić bramkę. Ten mecz był wyrównany, ale w wyniku tego nie widać, bo rywale wykorzystali swoje stałe fragmenty gry do maksimum, co jest ich groźną bronią – powiedział na łamach trójmiasto.pl, Marcjanik.
Lechia do Trójmiasta także wróciła z bagażem kilku goli (2:6 z Zagłębiem Lubin). – Od początku nic nie układało się po naszej myśli, bo szybko straciliśmy dwie bramki. Co prawda zdołaliśmy doprowadzić do remisu, ale późniejsze błędy w obronie zaprzepaściły nasze szanse. To właśnie one miały wpływ na wysoką porażkę – analizuje wydarzenia z ul. Skłodowskiej-Curie, Sezonienko.
Zespół momentów
Nierówna gra przez 90 minut i jedynie udane wybrane fragmenty spotkań to jak na razie znak charakterystyczny drużyny znad Motławy w bieżących rozgrywkach. W każdym z pięciu dotychczasowych meczów gra zespołu Johna Carvera mogła się podobać wyłącznie w określonych momentach. – Na pewno mówią o tym zdobywane przez nas bramki (aż 11 przed 6. kolejką, wespół z Cracovią, najwięcej w ligowej stawce – przyp.mk). Pokazuje to, że potrafimy strzelać. Za dużo ich też jednak tracimy. Może to zatem tak wyglądać, że mamy dobre momenty, ale brak koncentracji czy błędy powodują, że po stracie bramki ciężej nam się gra – dodaje gdański skrzydłowy.
0
Arka Gdynia nigdy nie wygrała z Lechią Gdańsk w Ekstraklasie
Problemem Lechii cały czas są również minusowe punkty. Biało-zieloni do sezonu 2025/2026 przystępowali z karą pięciu ujemnych „oczek” za zaległości finansowe. Do tej pory udało im się odrobić tylko dwa (remisy z Cracovią i Motorem Lublin). Przed startem rozgrywek, w rozmowie z PN, Rifet Kapić podkreślał, że wraz z kolegami nie mogą zbytnio rozmyślać o tym balaście. Jak to jednak wygląda w praktyce? – Mogę powiedzieć to samo. Przed rozpoczęciem sezonu w ogóle nie zwracałem na to uwagi. W tym momencie bardziej mnie to motywuje, bo zostały nam już tylko minus trzy punkty i wiem, że jak zwyciężymy w niedzielę, będziemy „na zero” – podkreśla 23-latek.
Marcjanik z kolei zaznacza w wywiadzie dla trójmiasto.pl: – Jak w każdym meczu chcemy zagrać o trzy punkty. Pod tym względem to spotkanie będzie takie samo jak inne. Przecież za wygrane derby nikt nam nie da 10 proc. punktów. Dlatego i treningi muszą być typowe jak w każdym innym mikrocyklu, abyśmy, wychodząc na boisko, byli przygotowani jak najlepiej i zrobili wszystko, aby wygrać.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.