SSC Napoli potwierdziło swoją pozycję drugiego najmocniejszego zespołu we Włoszech. „Azzurich” pokonali w niedzielny wieczór SPAL (2:1), jednak tym razem większej roli w tym zwycięstwie nie udało się odegrać Polakom.
Napoli pokonała na wyjeździe SPAL (fot. Reuters)
Sezon 2018-19 dla piłkarzy z Neapolu mógłby się już właściwie zakończyć i można zakładać, że zamiast walki o ligowe punkty, ci są już myślami przy letnich wypoczynkach. Nie może być jednak inaczej, skoro Napoli ma już zapewnione wicemistrzostwo Italii i ani wyżej nie podskoczy, ani niżej nie spadnie.
Wyjazdowy mecz ze SPAL od początku miał więc dość letnią temperaturę. Podgrzewała ją nieco obecność na boisku Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego. Ze szczególną uwagę obserwowaliśmy grę tego pierwszego, który cały czas miał szansę na złamanie granicy dwudziestu trafień w jednym sezonie ligowym.
Napoli od początku przeważało. Wszystkie piłkarskie argumenty były po tronie podopiecznych Carlo Ancelottiego, jednak swoją przewagę udało się im przekuć na konkret w postaci gola dopiero po przerwie. W 49. minucie prowadzenie gościom dał Allan i była to bramka jak najbardziej zasłużona.
Po zdobyciu gola Napoli spuściło nieco z tonu i nie forsowało tempa. To otworzyło okazję dla gospodarzy, którzy poczuli, że wcale nie muszą przegrać tego spotkanie i na końcu wszystkich rachunków udało się im doprowadzić do wyrównania. W 83. minucie we własnym polu karnym faulował Sebastiano Luperto i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się z kolei Andrea Petagna i cała zabawa zaczęła się od początku.
Podrażnieni goście zdołali się jeszcze zerwać i ostatnie słowo w Ferrarze należało właśnie do nich. W roli głównej wystąpił Mario Rui, który wykorzystał dobre dogranie Jose Callejona i z ładnym strzałem zapewnił swojej drużynie zwycięstwo.
Arkadiusz Milik przebywał na boisku od początku do końca, podobnie jak Thiago Cionek po drugiej stronie barykady (żółta kartka). W 84. minucie zmieniony został Piotr Zieliński.