Lech Poznań znalazł się na specjalnej liście Europejskiej Federacji Piłkarskiej, na którą trafiają kluby mające problemy finansowe i zaległości wobec zawodników. Przypadkiem Kolejorza mają zająć się najwyższe organy UEFA, jednak kibice mogą spać spokojnie.
Co prawda, najwyższą karą nie za długi wobec własnych pracowników jest wykluczenie z europejskich pucharów, ale akurat Lechowi tak poważna sankcja nie grozi. Klub udowadnia bowiem, że nie ma problemów finansowych, a wszystkie niejasności mają podłoże formalne. UEFA przy swoich rozliczeniach stosuje bowiem system sezonowy, a w Poznaniu rok obrachunkowy prowadzi się od stycznia do grudnia. Stąd też niejasności.
Naturę problemu tłumaczył Jacek Masiota, prawnik Lecha Poznań. – UEFA wymagała dokumentów, które nie zostały wysłane. Teraz ten błąd został już skorygowany. Problem brał się z tego, że w Lechu Poznań stosuje się rok obrachunkowy kalendarzowo, a UEFA traktuje wszelkie rozliczenia finansowe sezonami – powiedział.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.