Pogoń Szczecin zapisuje trzy punkty po starciu z Wartą Poznań, jednak Portowcy mają niewiele powodów do radości. Gra szczecinian na początku sezonu rozczarowuje i starcie w Grodzisku Wielkopolskim po raz kolejny nie było najlepsze w wykonaniu 3. drużyny ubiegłego sezonu w Ekstraklasie.
Kamil Grosicki z pierwszą bramką w tym sezonie (fot. Maciej Figielek / 400mm.pl)
Pogoń nie może wejść na właściwe obroty. Gra Portowców na początek sezonu pozostawia wiele do życzenia i wskazał to mecz przeciwko Warcie Poznań. Co prawda Pogoń wygrała 2:1, jednak zwycięstwo i trzy punkty mocno przykrywają aktualna sytuację sportową w drużynie Jensa Gustafssona.
Początek starcia w Grodzisku Wielkopolskim był zdecydowanie na korzyść Pogoni. Już w 22. minucie Kamil Grosicki wpisał się na listę strzelców po celnej centrze Sebastiana Kowalczyka z bocznego sektora boiska. Raptem trzy minuty później Pogoń prowadziła już 2:0 po samobójczym trafieniu Roberta Ivanova.
Warta w pierwszej części spotkania miała przewagę optyczną na boisku. Potrafiła wykreować więcej sytuacji ofensywnych, jednak piłkarzom Szulczka ani razu nie udało się oddać choćby jednego, celnego strzału. Pogoń z kolei miała raptem jedną okazję bramkową, która ostatecznie zakończyła się trafieniem.
Po przerwie Warta rzuciła się do ataku i efektem było kontaktowe trafienie Adama Zrelaka. Poznaniacy w drugiej części spotkania częściej byli przy futbolówce, oddali kilka celnych strzałów, choć w ich grze brakowało sporo jakości. Pogoń? Nie istniała. Portowcy nie mieli choćby jednej, dobrej akcji na połowie rywala, nie wspominając o celnym strzału w kierunku bramki Lisa.
Piłkarze pod wodzą Gustafssona wracają do Szczecina z kompletem punktów, ale nie mogą być zadowoleni ze swojej gry i zwycięstwo jest efektem szczęścia niż boiskowej jakości. Pogoni brakuje przede wszystkim stylu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.