Wystartowała Bundesliga. Czy jest ktoś, kto przegoni Bayern i BVB?
83 dni rozłąki z Bundesligą minęły niezwykle szybko. Trenerzy gorączkowo uwijają się z wprowadzaniem ostatnich korekt, klubowi księgowi liczą zyski ze sprzedanych karnetów i biletów na inaugurującą sezon kolejkę. Jeśli ktokolwiek zastanawiał się, jak spędzić weekend od 9 do 11 sierpnia, „PN” udziela prostej i jedynej możliwej odpowiedzi: z niemiecką ligą!
Bundesliga to produkt perfekcyjny, jedyny w swoim rodzaju, i wiedzą o tym wszyscy, bez względu na ligowe preferencje. Nie dość bowiem, że na niemieckie stadiony od dobrych kilku lat przychodzi najwięcej kibiców w Europie, a frekwencja często wynosi 100 procent, to na dodatek ostatnio niemieckie zespoły całkowicie zdominowały europejską scenę. Cel na ten sezon jest więc oczywisty: nie spaść ze świecznika i utrzymać niepodważalną dominację. Niemożliwe? Możliwe! Powód jest prosty – zespoły z czołówki, które nadawały ton rozgrywkom, nie tylko się nie osłabiły, ale dozbroiły – i to bardzo mocno! A mowa tutaj nie tylko o duecie bawarsko-dortmundzkim, ale również o ekipach, które mają ambicję prześcignąć w rozpoczynającym się właśnie sezonie dominatorów ostatnich lat.
O głównym faworycie, Bayernie, w dużym skrócie wystarczy powiedzieć, że klub z Bawarii wydłużył kadrę, wzmocnił ją młodym Mario Goetze i niedocenianym w Barcelonie Thiago Alcantarą, a kierownictwo przekazało drużynę w ręce Pepa Guardioli. Pierwszy mecz o stawkę Hiszpanowi jednak nie wyszedł, forsowana przez niego taktyka i pomysły wciąż mają w sobie niedociągnięcia. Nowe idee – jak choćby granie z jednym defensywnym pomocnikiem (lub nawet bez!) czy ustawianie Javiego Martineza na środku obrony – to autorska wizja Hiszpana, wciąż wymagająca jednak dopracowania. W Monachium przed sezonem panuje więc delikatna niepewność, ale cokolwiek by o zespole z Allianz Arena powiedzieć, przyznać trzeba, że jest to gigant, największy faworyt także do pierwszej w historii obrony pucharu w Lidze Mistrzów.
Borussia natomiast, która poszalała na transferowym rynku, składu może nie ma szerszego niż przed kilkoma miesiącami, bo z Dortmundu odeszło lub zostało wypożyczonych kilku utalentowanych chłopaków, ale poziom zawodników z ławki w końcu będzie wyższy. Trzy nowe nabytki – Aubameyang, Sokratis i Mchitarjan – spowodują, że o miejsce w wyjściowej jedenastce BVB będzie o wiele trudniej niż w poprzednim sezonie, o czym przekonał się już Kuba Błaszczykowski. Kapitan polskiej kadry w meczu DFB-Pokal ustąpił miejsca reprezentantowi Gabonu. I nie jest to na pewno jednorazowy przypadek, rotacja następować będzie częściej i w zasadzie na wszystkich pozycjach. Niemieckie media zauważają jednak, że nawet pomimo zwycięstwa w Superpucharze i kilku ruchów transferowych, u progu sezonu 2013-14 BVB i tak wciąż dysponuje zbyt mało liczebną kadrą i gdy rozgorzeje korespondencyjne, ligowe starcie z Bayernem, ekipie Kloppa znów może zabraknąć pary. Jak rywalizacja będzie przebiegała, przekonamy się zapewne około listopada, gdy piłkarzy dosięgnie pierwsze zmęczenie jesiennym graniem.
Warto skupić się również na tym, co działo się w letniej przerwie za plecami BVB i FCB. A działo się naprawdę wiele. Szczególnie w dwóch klubach: Bayerze Leverkusen oraz Schalke Gelsenkirchen. Aptekarze uzbroili się przed startem sezonu naprawdę po zęby. Z zespołu odszedł wprawdzie Andre Schuerrle, ale jego miejsce w pierwszym składzie zajął Koreańczyk Son Heung-min, więc wielkiej jakościowej zmiany na pozycji skrzydłowego w przypadku Bayeru nie odnotujemy. Emre Can, Giulio Donati, Robbie Kruse, Emir Spahić, Andres Palop czy Roberto Hilbert – to naprawdę realne wzmocnienia trzeciej ekipy poprzedniego sezonu. W drużynie udało się także zatrzymać niezawodnego Stefana Kiesslinga, co trzeba określić sporym sukcesem w obliczu ogromnego zainteresowania napastnikiem klubów z innych, najsilniejszych lig Europy. Zespół z Leverkusen bez dwóch zdań może okazać się firmą na tyle mocną, aby zagrozić, albo chociaż w początkowej fazie ligi postraszyć Borussię i Bayern.
Ciekawe rzeczy działy się także w Gelsenkirchen, ruch na Veltins-Arena obowiązywał w dwie strony, ale przyznać trzeba, że ostatecznie Schalke przystąpi do sezonu w silniejszym składzie, przede wszystkim dzięki zakontraktowaniu Adama Szalaia, Christiana Clemensa, Felipe Santany czy wielkiego talentu – Leona Goretzki. Innym niebywale istotnym ruchem było zatrzymanie Juliana Draxlera, który być może w tym sezonie na dobre rozwinie skrzydła i stanie się jednym z najlepszych zawodników ligi. W Gelsenkirchen na to mocno liczą.
Analizując ruchy transferowe wszystkich klubów niemieckiej Bundesligi, szczególnie tych tradycyjnie walczących o najwyższe lokaty, żaden nie doznał wyraźnych strat. Oznaczać to może ni mniej, ni więcej, że rozgrywki stać będą na jeszcze wyższym poziomie niż w roku poprzednim.
Z perspektywy polskiego kibica liga niemiecka zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie. I to z kilku powodów. Do sezonu 2013-14 drużyny z Bundesligi zgłosiły na razie ośmiu polskich zawodników, ale wcale nie jest przesądzone, że lista się nie wydłuży. Oczywiście największe nadzieje wiążemy z występami naszych zawodników z Dortmundu. Niekwestionowanym liderem z pewnym miejscem w składzie jest Robert Lewandowski, który powalczy o koronę króla strzelców. O sytuacji Kuby Błaszczykowskiego już pisaliśmy, na powrót do gry Łukasza Piszczka będziemy musieli niestety zaczekać najprawdopodobniej do rundy wiosennej.
Rzecz jasna nie tylko dortmundzkim triem żyją polscy kibice, którzy na pewno będą dokładnie śledzić postępy młodych Mariusza Stępińskiego, Arkadiusza Milika oraz Artura Sobiecha. Spośród wymienionej trójki największe szanse na regularną grę ma Sobiech, któremu przed sezonem ubył jeden z konkurentów w walce o wyjściową jedenastkę – Mohammed Abdellaoue. Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja Milika, który skazany jest na ławkę. W Leverkusen niepodzielnie króluje bowiem Kiessling, natomiast sztab szkoleniowy ani myśli zmieniać taktykę opierającą się na jednym wysuniętym napastniku i dwóch piekielnie szybkich, niebezpiecznych skrzydłowych. Milik będzie więc najwyżej etatowym zmiennikiem niezawodnego Niemca. Sporą niewiadomą jest natomiast pozycja w zespole Stępińskiego. – Dla mnie celem na ten sezon jest debiut w lidze – mówił niedawno „PN” napastnik FC Nuernberg. Cel wydaje się dość skromny, jednak piłkarz szybko temperuje takie podejście do sprawy: – Skromny? Proszę pamiętać, że od niedawna jestem piłkarzem klubu z najsilniejszej ligi świata.
Stępiński dostawał swoje szanse w meczach sparingowych, w kilku z nich zaprezentował się naprawdę całkiem przyzwoicie. Mamy wrażenie, że szansa debiutu nadejdzie szybciej, niż wszyscy się spodziewają. Nawet mimo tego, że w rozmowie telefonicznej były zawodnik Widzewa mówił „PN”, że jest przemęczony po okresie przygotowawczym i w pierwszych tygodniach na pewno nie będzie zasiadał choćby na ławce w ligowych meczach.
Warto również zauważyć, że choć na razie do bundesligowego grania zgłoszono tylko ośmiu Polaków (oprócz wymienionych wyżej na liście znaleźli się także Eugen Polanski i Sebastian Boenisch), to w perspektywie kilku miesięcy do pierwszych zespołów dołączyć mogą młodzi, zdolni zawodnicy z Polski. Nie zapominajmy, że wciąż w drużynie rezerw Herthy Berlin występuje Gracjan Horoszkiewicz, a w rezerwach Werderu Brema mamy Martina Kobylańskiego. Być może ich również będziemy mieli okazję oklaskiwać w sezonie 2013-14 na boiskach Bundesligi.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.