Wisła Kraków rozpoczęła przygotowania do meczu ze Śląskiem Wrocław bez Cwetana Genkowa. Istnieje obawa, że Bułgar w czwartek nie zagra.
W ostatnim spotkaniu przy Reymonta nabawił się urazu w starciu z Maciejem Małkowskim. Dziś ćwiczył jedynie na siłowni oraz z fizjoterapeutą – Ewentualni zastępcy? Żurawski i Rios – mówi trener Maaskant, choć jako jedną z opcji wymienia też Patryka Małeckiego. Utrata Genkowa może być o tyle bolesna, że w ostatnich meczach wreszcie zdołał zaprezentować swój strzelecki instynkt. I choć zmarnował kilka dogodnych okazji, czterokrotnie wpisał się na listę strzelców.
Podczas poniedziałkowego treningu wiślacy po raz kolejny szlifowali grę na małej przestrzeni. Szkoleniowiec zwracał uwagę na szybką wymienność podań i boiskowych pozycji. – Wciąż mam możliwość poprawy każdego elementu gry, co sprawia, że praca z tą drużyną daje mi dużą frajdę. Jeszcze nie skończyliśmy – deklaruje Holender.
Jego taktyczne schematy zdają się powoli przynosić efekty. Po meczu z Bełchatowem dziennikarze stacji Canal+ obliczyli, że w akcji poprzedzającej trzeciego gola Wisła utrzymywała się przy piłce przez 1,5 minuty, wymieniając w tym czasie 25 kolejnych podań.
– To jedna z podstaw futbolu: cierpliwość w kreowaniu okazji bramkowej – podkreśla Maaskant. – Mamy bardzo groźną przednią formację z Meliksonem, „Małym”, Genkowem czy Kirmem. To mój styl gry. Chcę wykorzystywać skrzydła, i szybki atak pozycyjny.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.