Nie było to wybitne widowisko. Mecz Cracovii z Wartą toczył się spokojnym, niedzielnym tempem, ale w końcówce wyższy bieg wrzucili piłkarze Dawida Szulczka i zasłużenie pokonali drużynę „Passów”.
Pierwsza część tego meczu nie dostarczyła kibicom zbyt wielu emocji. W wielu fragmentach gra była szarpana, a zawodnicy skupiali się bardziej na starciach fizycznych niż pięknej grze. Optyczną przewagę miała Cracovia, która posiadała piłkę przez większość czasu, ale nie przekładało się to liczbę okazji bramkowych. Najlepszą sytuację miał Patryk Makuch, który po podaniu Benjamina Kallmana stanął twarzą w twarz z Adrianem Lisem. Napastnik gospodarzy zbyt długo zwlekał jednak z podjęciem decyzji i jego uderzenie (też zresztą nie najwyższych lotów) obronił bramkarz Warty. Drużyna Dawida Szulczka grała głównie z kontry, oddała piłkę Cracovii, ale miała swoje sposoby na sprawdzenie refleksu Karola Niemczyckiego. Próbowali m.in. Jan Grzesik czy Adam Zrelak, ale najciekawiej pod bramką „Pasów” zrobiło się w 33. minucie.
Wtedy Robert Ivanov uderzył z dystansu i trafił w poprzeczkę bramki krakowian. Piłka odbiła się w taki sposób, że szybko doskoczyć do niej mógł Zrelak, ale strzał słowackiego napastnika był zdecydowanie za wysoki. Golkiper Cracovii miał sporo szczęścia, bo gdyby snajper poznaniaków lepiej przymierzył, Niemczycki nie miałby nic do powiedzenia.
Wydaje się, że w drugiej połowie konkretów było jeszcze mniej. Cracovia nadal przeważała, choć jej dominacja w posiadaniu piłki nie była już tak duża jak w pierwszej odsłonie. Odważnie poczynała sobie Warta, w której szeregach bardzo aktywny był Zrelak.
28-letni napastnik miał sporo sytuacji i w końcówce spotkania jedną z nich wykorzystał. Piłkę na głowę Słowaka dośrodkował Mateusz Kupczak, a Zrelak strzałem głową pokonał bezradnego Niemczyckiego.
Tuż przed końcem meczu podopieczni Dawida Szulczka podwyższyli prowadzenie. Karygodny błąd popełnił Florian Loshaj, który zakiwał się z piłką na własnej połowie w momencie, gdy Niemczycki wracał z pola karnego Warty (pojawił się tam przy okazji rzutu rożnego). Zabawę Kosowianina wykorzystał Dawid Szymonowicz. Obrońca poznaniaków zdecydowanie ruszył w kierunku pomocnika Cracovii, odebrał mu piłkę i popędził na pustą bramkę gospodarzy. Nie pozostało mu nic innego jak tylko skierować futbolówkę do siatki.
„Zieloni” zasłużenie wygrali przy Kałuży. Cracovia miała optyczną przewagę, prowadziła grę, ale nie była w stanie potwierdzić swojej przewagi bramkami. Warta dobrze czuje się w roli drużyny pozwalającej grać rywalowi i grającej z kontry, więc poznaniacy zaprezentowali się dziś z dobrej strony. Drużyna Dawida Szulczka awansuje na 10. miejsce w tabeli. Gospodarze natomiast przedłużają serię meczów bez zwycięstwa. Teraz ich niechlubna passa wynosi już cztery spotkania.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.