Jego transfer do polskiej ligi był jednym z najmniej oczywistych ruchów klubów w minionym oknie. Makana Baku jeszcze niedawno występował w młodzieżowych reprezentacjach Niemiec, dzisiaj zakłada koszulkę Warty Poznań.
Jak się czujesz w Polsce po kilku tygodniach?
Bardzo dobrze, nie mam prawa na nic narzekać – odpowiada Baku. – Drużyna świetnie mnie przyjęła, Poznań to znakomite miasto do życia. W Polsce jestem sam, po treningach mam sporo wolnego czasu, dlatego popołudniami lubię spacerować i poznawać nowe zakątki.
Poznałeś już jakieś polskie słowa?
Podstawy podstaw. Potrafię się przywitać, pożegnać, przytaknąć, zaprzeczyć podziękować, pochwalić kolegę – codziennie uczę się nowych słówek. To bardzo potrzebne, aby komunikować się na odpowiednim poziomie w szatni. Nie mam żadnego nauczyciela języka polskiego, podłapuję język od chłopaków, sprawdzam i zapamiętuję. Bardzo pomocny jest dyrektor sportowy Robert Graf, który robi dobrą robotę i pomaga mi w aklimatyzacji. W Warcie z każdym dniem czuję się coraz lepiej. Spośród piłkarzy najlepiej dogaduję się chyba z Adamem Zrelakiem.
Co myślisz o naszej lidze?
Jest bardzo podobna do 2. Bundesligi. W obu ligach dominuje raczej fizyczność, jest mniej piłkarzy technicznych, a więcej siłaczy. Jeśli miałbym wskazać, która liga jest lepsza, mimo wszystko druga liga niemiecka, ale tylko minimalnie, dosłownie o milimetr. W Ekstraklasie masz więcej czasu na podjęcie decyzji, przeciwnicy trochę wolniej doskakują do ciebie. W 2. Bundeslidze nie masz tego czasu. Mówię z perspektywy piłkarza ofensywnego.
Skoro 2. Bundesliga jest lepsza, to co robisz w Polsce?
Kiedy zdałem sobie sprawę, że trudno będzie o regularne występy w Holstein Kiel, zaczęły pojawiać się różne propozycje. Miałem oferty z Francji i drugiej ligi niemieckiej, ale nikt nie był tak konkretny jak Warta, która była zdeterminowana, aby mnie sprowadzić. W dodatku klub przedstawił mi ciekawą wizję rozwoju, co ostatecznie mnie przekonało do wykonania tego kroku. Inny klub był mną również poważnie zainteresowany, ale zwlekał z decyzją. Ja nie chciałem czekać, zależało mi na jak najszybszej zmianie otoczenia i regularnych występach. Wiem, że jestem w kluczowym wieku dla rozwoju, muszę spędzać jak najwięcej minut na boisku. W Polsce mam na to szansę. W zasadzie co pół roku z Ekstraklasy wyjeżdża kilku zawodników do silniejszych klubów i lig, a to pokazuje, że można się tu wypromować.
Jesteś wypożyczony tylko do końca sezonu. Co później?
Szczerze? Nie wiem. Decyzję podejmiemy pod koniec rozgrywek. Nie wykluczam, że zostanę w Polsce dłużej, ale teraz kompletnie o tym nie myślę. Chcę grać, wygrywać, utrzymać się z Wartą w Ekstraklasie.
Początku nie miałeś łatwego. Złapałeś kontuzję, na debiut musiałeś chwilę poczekać.
Doznałem urazu mięśniowego, nie mogłem biegać. Rehabilitowałem się kilkanaście dni, na szczęście nie ma już po tym śladu. Jestem w pełni sił.
Przywitałeś się z polską ligą rewelacyjnie – trzy mecze, dwa gole i asysta.
Nie jestem tym zaskoczony, znam swoją wartość i wiem, że… mogło być lepiej! Liczby wyglądają bardzo dobrze, ale to nie jest szczyt moich możliwości. Przed nami jeszcze kilka spotkań do końca sezonu i wierzę, że z tygodnia na tydzień będę prezentował się coraz lepiej. Nie mam żadnego celu indywidualnego, chcę po prostu wygrywać. Jeśli będziemy zwyciężać, gole i asysty przyjdą same. A przegrywać nie cierpię.
Czujesz się gwiazdą Warty? Grałeś w 2. Bundeslidze, juniorskich reprezentacjach Niemiec.
Absolutnie nie! Nie myślę o sobie w ten sposób. Piłka nożna to teraźniejszość, nikt nie patrzy na to, co było kilka lat temu. Liczy się tu i teraz. Nie patrzę na nikogo z góry. Jestem jak każdy inny w drużynie.
Oglądasz PKO Bank Polski Ekstraklasę?
Tylko mecze z udziałem Warty, innych nie oglądam. Może za kilka tygodni będę częściej włączał spotkania rywali, ale na razie zbyt mało wiem o rozgrywkach czy piłkarzach. Wolę sobie odpalić Bundesligę albo 2. Bundesligę.
Ile meczów oglądasz w ciągu weekendu?
To zależy, ile mam czasu. Jeśli mam wolne wieczory i grają czołowe ligi niemieckie, oglądam wszystko, co mogę. Ciągle mam wielu przyjaciół w pierwszej i drugiej Bundeslidze, oraz trzeciej lidze niemieckiej, więc sprawdzam, co się u nich dzieje, w jakiej są formie. Oglądam wszystkie spotkania z udziałem Wolfsburga, ponieważ gra tam mój brat bliźniak, Ridle.
Jako dzieci oglądaliście wspólnie mecze?
Tylko te najważniejsze, jeśli mieliśmy ochotę. Generalnie woleliśmy grać w piłkę niż ją oglądać. Wyjście na boisko sprawiało znacznie większą przyjemność.
Kto był bardziej utalentowany?
Nie wiem, musiałbyś zapytać osób z naszego otoczenia, które obserwowały nas w dzieciństwie. Ludzie mówili, że obaj mamy talent do gry w piłkę.
Jak ci się podoba Wolfsburg w tym sezonie?
Rewelacyjnie! Nie spodziewałem się, że będą w czubie tabeli na tym etapie sezonu. Liczę, że do końca będą liczyli się w walce o podium, które dałoby prawo gry w Lidze Mistrzów. Zobaczyć brata bliźniaka w Champions League to byłoby coś!
Nie będziesz zazdrosny?
Nigdy w życiu, będę dumny! Ridle od wielu lat ciężko pracuje, jest na bardzo wysokim poziomie, ale wierzę, że rozwinie się jeszcze mocniej. Jego kariera dodaje mi motywacji, chcę wejść kiedyś na podobny poziom. Wierzę, że za kilka lat, kiedy się już odbuduję, tak się stanie.
Co pomyślałeś, kiedy Wolfsburg kilka miesięcy temu zapłacił za twojego brata 10 milionów euro?
Nie konsultował ze mną tej decyzji, podjął ją wspólnie z doradcami. Kiedy przeanalizujesz, jakie transfery robił Wolfsburg w historii, zobaczysz, że 10 milionów euro to są naprawdę duże pieniądze. To świetne miejsce do tego, aby wypromować się i wypłynąć na szerokie wody.
Holstein Kiel, z którego jesteś wypożyczony, w tym sezonie wyeliminował Bayern Monachium z DFB Pokal. Jak to wyglądało od kulis?
Na meczu nie byłem, ponieważ dopinałem szczegóły transferu do Warty. Moje wypożyczenie zostało oficjalnie ogłoszone dokładnie dzień po tym spotkaniu. Wiem jednak, że w drużynie była wielka euforia. W końcu nie co roku wygrywasz z najlepszą drużyną na świecie. W mieście wszyscy świętowali, coś niesamowitego. Widziałem trochę zdjęć i filmików. Oczywiście pogratulowałem chłopakom zwycięstwa i byłem dumny z pracy jaką wykonali na boisku. Był to z pewnością najpiękniejszy dzień w najnowszej historii klubu.
W Polsce Bayern jest szczególnie traktowany, bo gra tam jeden, całkiem niezły, nasz reprezentant.
Wiem, że w Polsce Robert Lewandowski jest traktowany jak ktoś wyjątkowy, ktoś na wzór Leo Messiego w Argentynie. I słusznie! To piłkarz wybitny, możemy go podziwiać. Łamie kolejne rekordy, pokazuje, że tylko bardzo ciężką pracą możesz wejść na szczyt. Robert jest świetnym przykładem i wzorem dla młodych zawodników. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że rekordy Gerda Muellera są nie do pobicia, a dzisiaj Lewandowski jest na dobrej drodze, aby je złamać. Najpierw barierę czterdziestu bramek w jednym sezonie, a później, jeśli Polak zostanie w Bundeslidze na kolejne lata, wyprzedzi Muellera w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii ligi niemieckiej.
PAWEŁ GOŁASZEWSKI
WYWIAD UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 11/2021)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.