Chapecoense
ogłosiło, że ma już skład, sztab, pion sportowy i zarząd na
sezon 2017! Pięć tygodni po katastrofie, która pochłonęła
kilkadziesiąt osób związanych z klubem – od zawodników po
trenerów i szefa – Chape jest gotowe do najtrudniejszej kampanii w
historii klubu.
Foto: Roberto Filho (Reuters/Forum)
Nim
ludzie wrócili z długiego urlopu po Trzech Króli, Chapecoense
zdołało przeprowadzić wybory prezydenta i powołać zarząd
złożony z ludzi pracujących i współpracujących w ostatnich
latach z tragicznie zmarłym twórcą sukcesu klubu, Sandro Pallaoro.
Pion sportowy został odtworzony jeszcze przed Świętami Bożego
Narodzenia. 43-letni bramkarz, klubowa legenda, Nivelton, został
koordynatora pionu futbolowego. Znany ze świetnej pracy dla Gremio
Porto Alegre Rui Costa objął posadę dyrektora wykonawczego
(zajmuje się kontraktami i negocjacjami), a Joao Carlos Maringa
wrócił do pracy dyrektora sportowego (ma pod sobą skauting,
pracuje z trenerami; przed laty był piłkarzem, trenerem, dyrektorem
sportowym i wiceprezydentem Chapecoense). Trenerem został
doświadczony Vagner Mancini (na zdjęciu) znany ze świetnej pracy z
młodzieżą – to on dał zadebiutować 17-letniemu Neymarowi w
Santosie.
Tak
szybkie tempo odtwarzania klubowych zasobów ludzkich utrzymuje się
do dziś. 18 stycznia klub ogłosił, że ma już 23 nowych
zawodników na rozpoczynające się mistrzostwa stanu Santa Catarina.
Tak
zwane stanówki rozpoczynają najcięższy sezon w historii klubu. I
nawet nie chodzi tu o ciężar w znaczeniu psychologicznym, po
traumie spowodowanej katastrofą lotniczą. Chodzi raczej o ogromną
liczbę meczów czekających na zawodników w tym roku.
Zaczną mistrzostwami stanu
Santa Catarina, które potraktowane zostaną testowo, w ich trakcie
ruszą rozgrywki Primeiry Ligi, turnieju pół-towarzyskiego, ale z
dobrymi premiami dla najlepszych. Na wiosnę rusza liga brazylijska i
Copa Libertadores, w którym Chapecoense pojawi się pierwszy raz. No
i Puchar Brazylii. Wiadomo, w tak przeładowanym kalendarzu puchar
zostałby zagrany rezerwami albo, ale nie w Brazylii. W grudniu 2016
roku federacja CBF podpisała bowiem nowy kontrakt telewizyjny z
siecią Globo i premie urosły do poziomu najwyższych w całej
Ameryce Południowej. Nie tylko w przypadku krajowych pucharów, ale
też biorąc pod uwagę rozgrywki ligowe i Copa Libertadores. Wygrany
Pucharu Brazylii skasuje o około 70 procent więcej niż wygrany
najważniejszych rozgrywek na kontynencie, Pucharu Wyzwolicieli. Jak
słusznie ktoś wyliczył, brazylijskie kluby w tym roku mają
znacznie więcej powodów, by wystawiać „alternatywne składy”
do Copa Libertadores…
Chape
też będzie miało sporo okazji, by się pokazać w telewizji, o
klubie będzie mówiło się więcej niż o innych, więc sponsorzy
powinni chętniej przyklejać się do koszulek. Innymi słowy, klub,
którego egzystencja miesiąc temu wisiała na cienkim włosku teraz
szykuje się do wielkiej walki o pieniądze i nagrody.
Ludzie
chcą pracować
Po
katastrofie pod Medellin wiele klubów z Brazylii i Argentyny
zgłosiło się z pomocą, oferowały darmowe wypożyczenia
zawodników. Był nawet pomysł gwarantujący trzy sezony gry w I
lidze niezależnie od pozycji w tabeli. Pierwszy przyjęto z
radością, drugi odrzucono jako niesportowy.
Nowi
lubię tworzący pion sportowy wcale jednak nie mieli zamiaru
pożyczyć dwóch tuzinów graczy za darmo i zgarniać z nimi premię
za udziały w turniejach. Co to to nie! Chape jeszcze raz przekonuje,
że jest klubem budowanym z głową, a jego szefowie mają cojones.
Wypożyczyli tych, którzy im byli niezbędni, kilku graczy kupili,
zdjęli z rynku kilku wolnych agentów, którzy wybierając
Chapecoense, bardziej od pieniędzy, chcą jeszcze raz pokazać się
w dużej południowoamerykańskiej piłce. Jedną z większych
niespodzianek był powrót Arthura Moraesa, znanego z AS Romy i
Benfiki. 35-letni bramkarz trafił do Chapecoense jako wolny
strzelec. Wellington Paulista zaliczył wszystkie większe kluby w
Brazylii. Teraz będzie próbował wstrzelić się w taktyczną
układankę trenera Manciniego. Diego Renan z Vitorii Bahia, kiedyś
kapitalnie zapowiadający się talent wychowany przez Cruzeiro, o
mały włos grałby w FC Porto, ale doznał kontuzji, która
wyeliminowała go z gry na pół roku. Joao Pedro z mistrza kraju,
Palmeiras, oraz całkiem sporo grupa ciekawych zawodników z II i III
ligowych klubów z Południa Brazylii (stany Parana, Santa Catarina i
Rio Grande do Sul). Może dream team to nie jest, ale całkiem
zgrabny skład na pewno. Ba, Caio Junior dochodząc do finału Copa
Sudamericana nie miał w składzie pół szanowanego na rynku
nazwiska, bez żadnego reprezentanta kraju, byłego gracza wielkich
klubów Europy czy megatalentu obstawianego przez skautów z Premier
League czy La Ligi!
Chapecoense dokonuje
prawdziwego cudu, budzi się niczym feniks z popiołów, a jeszcze
nie od rzeczy byłoby wspomnienie, iż drużyna U-20 doszła do
ósemki najlepszych w Pucharze Stanu Sao Paulo, czyli największych
juniorskich rozgrywkach Ameryki. Tak daleko nigdy w historii nie
zaszła. Przewiduje się, że kilku wyróżniających się młokosów
niedługo przejmie trener Mancini, a szans na granie w tak
przeładowanym kalendarzu rozgrywek nie zabraknie.
A
wszystko tak szybko, sprawnie, rach, ciach, zupełnie nie po
brazylijsku. Jakimż wizjonerem musiał być Sandro Pallaoro, kiedy
kilkanaście lat temu biorąc nędzną drużynę, zatopioną przez
długi, bez prądu, gazu i wody, mówił, że klub prowadzić trzeba
jak biznes i zawsze należy mieć plan i wykonawców do jego
realizacji. W Brazylii zmagającej się z korupcją na piłkarskich
szczytach brzmi to jak opowieści z mchu i paproci. A jednak!
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.