Drużyna Marka Papszuna świetnie rozpoczęła mecz, ale najwyraźniej zapomniała, że gra się 90 minut. Jagiellonia długo walczyła i ostatecznie wywozi z Częstochowy cenny punkt.
Raków błyskawicznie wrzucił wysokie bieg. Już w 3. minucie Zlatan Alomerović musiał wyciągać piłkę z siatki. Fenomenalnie zabrał się z piłką Szymon Czyż, zagrał przed pole karne do Fabiana Piaseckiego, a ten wyłożył futbolówkę Bartoszowi Nowakowi. Nowy nabytek wicemistrza Polski w sytuacji sam na sam z bramkarzem Jagiellonii nie pomylił się, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.
Kilka minut później było już 2:0. Tym razem do białostockiej bramki chciał trafić asystent przy pierwszym golu. Czyż trafił jednak w słupek, ale w podwyższeniu prowadzenia pomógł mu zawodnik z drużyny rywala. Bojan Nastić pewnym strzałem dobił futbolówkę odbitą od aluminium.
W kolejnych fragmentach meczu Raków nieco się cofnął, pozwalając wykazać się Jadze. Drużyna Macieja Stolarczyka nie była jednak w stanie stworzyć większego zagrożenia pod bramką Kacpra Trelowskiego. O wiele lepiej w ofensywie prezentował się zespół gospodarzy, którzy kilka razy sprawdził czujność defensywy Jagiellonii. Białostoczanie lepiej prezentowali się pod koniec pierwszej części, ale nie wystarczyło to do złapania kontaktu z Rakowem.
Jaga mogła kapitalnie rozpocząć drugą część meczu, ale bramka, którą zdobył Jesus Imaz, nie została uznana. Zdaniem sędziego liniowego Hiszpan był na pozycji spalonej. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 63. minucie świetnym uderzeniem popisał się Nene. Portugalczyk zszedł do środka i huknął w kierunki bramki Kacpra Trelowskiego. Bramkarz Rakowa nie poradził sobie z siłą tego strzału, źle interweniował i musiał wyciągać piłkę z siatki. Kilka minut potem fantastyczną szansę na wyrównanie miał Marc Gual, ale Hiszpan nie uderzył czysto futbolówki dośrodkowanej przez Bartłomieja Wdowika.
Kontakt Jagiellonii zmusił Raków do zwiększenia mocy w ofensywie. Na boisku pojawił się m.in. Ivi Lopez, który kilka razy zagroził bramce Alomerovicia. Białostoczanie poszli jednak za ciosem i na pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry wyrównali. Piłka trafiła do niepilnowanego w polu karnym Jesusa Imaza i Hiszpan głową pokonał Trelowskiego.
Ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami. Na uwagę zasługuje szczególnie imponujący powrót Jagiellonii, która w pierwszych 20 minutach grała bardzo słaba, mogła stracić kilka bramek, a w drugiej połowie kompletnie odmieniła swoje oblicze i zdobyła jedno „oczko”. Raków zaprzepaścił dwubramkowe prowadzenie, co nie przystoi drużynie o tak dużej klasie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.