Zadecydowały stałe fragmenty! Korona wygrywa z Widzewem
W ramach 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce podejmowała na Exbud Arenie Widzew Łódź. Gospodarze w tym spotkaniu, w którym nie bramkowało dramaturgii, zwyciężyli 2:1.
Świetna, wiosenna forma Korony Kielce z początku bieżącej rundy stanowiła wielki kontrast dla słabej dyspozycji łódzkiego Widzewa, w którym posadę, spowodowaną mocno niezadowalającymi wynikami stracił Daniel Myśliwiec.
Zespół z Łodzi zdecydował się więc sięgnąć po Chorwata, Zeljko Sopica, którego wybór — przynajmniej na razie — wydaje się być tym w dziesiątkę. Widzew wygrał cztery ostatnie spotkania w Ekstraklasie, co w połączeniu z trzema ostatnimi meczami Korony Jacka Zielińskiego, okraszonymi zdobyciem jedynie punktu przeciwko Zagłębiu Lubin, mogło optymistycznie nastawiać kibiców Widzewa przed startem konfrontacji obu drużyn.
W samo spotkanie najlepiej weszła Korona, a właściwie jej kibice, którzy zaprezentowali obecnym tego wieczoru na Exbud Arenie niezwykle obszerny pokaz pirotechniki, którego skutki uboczne w postaci dymu przerwały spotkanie zaraz po jego rozpoczęciu, po kilkudziesięciu sekundach, na dobre kilkanaście minut.
Już w 5. minucie spotkania gospodarze mieli świetną sytuację na otwarcie wyniku. Po rzucie rożnym DawidaBłanika na bramkę strzeżoną przez Rafała Gikiewicza głową uderzył Miłosz Trojak, lecz Widzew przed stratą bramki uchronił Szymon Czyż, interweniując na linii bramkowej.
Podbudowany udaną interwencją Czyż chciał się pokazać również pod bramką rywala, co poskutkowało jego groźnym strzałem z dystansu z 11. minuty, zmuszającego Rafała Mamlę do sparowania piłki nad poprzeczkę.
Do końca pierwszej połowy ogólny obraz meczu nam się nie zmienił — wyrównana, pewnymi momentami chaotyczna gra z dużą ilością fauli i stałych fragmentów trwała aż do zaproszenia piłkarzy do szatni przez Wojciecha Mycia przy bezbramkowym remisie.
53. minuta przyniosła kolejną okazję Koronie — strzał, który z okolic 16. metra oddał Martin Remacle, nieznacznie minął bramkę Widzewa, przelatując nad poprzeczką.
Rosnąca z minuty na minutę przewaga gospodarzy zaowocowała zdobyciem pierwszej bramki meczu. W 69. minucie Dawid Błanik z rzutu wolnego posłał piłkę w pole karne rywala, gdzie świetnie odnalazł się Konstantinos Sotiriou, zdobywając debiutancką bramkę dla Złocisto-Krwistych, otwierając wynik spotkania.
Zawodnikom Jacka Zielińskiego nie było dane nacieszyć się prowadzeniem choć przez dłuższą chwilę. Po stałym fragmencie gry z 73. minuty na gola Korony odpowiedział Albańczyk Juljan Shehu, pokonując golkipera Kielczan z bliskiej odległości.
Blisko 70 minut czekaliśmy na gola w Kielcach, ale było warto! 💪
Korona i Widzew trafiają do siatki w odstępie ledwie czterech minut! ⚽
Jak się okazało, zapoczątkowana wymiana ciosów rodem z bokserskiego ringu nie miała zamiaru się skończyć — kolejny stały fragment gry, bliźniaczo podobny do tego, po którym padł gol na 1:0, ponownie egzekwowany przez Błanika, przyniósł Koronie okazję na powrót na prowadzenie. Piłka uderzona przez skrzydłowego gospodarzy została niedaleko wybita przez obrońców Widzewa. Do futbolówki dopadł Miłosz Trojak, który mocnym wstrzeleniem piłki przed bramkę Gikiewicza obsłużył Adriana Dalmau, który z najbliższej odległości zdobył dziesiątą bramkę w tym sezonie Ekstraklasy, ustalając wynik na 2:1.
Wynik do końca meczu nie uległ zmianie, a więc miejsce miało zakończenie dwóch pass jednocześnie — kielczanie wygrali pierwszy mecz od trzech spotkaniach posuchy, a Widzew zakończył serię czterech kolejno zdobytych kompletów punktów w lidze.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.