Zagłębie Lubin jest jedną z pięciu drużyn PKO BP Ekstraklasy, które po powrocie z przerwy zimowej jeszcze nie wygrały meczu ligowego. Kolejną szansę daje mu potyczka z Koroną Kielce.
Piłkarze Zagłębia dawno nie świętowali zwycięstwa. (fot. 400mm.pl)
W mało ekskluzywnym gronie są również Piast Gliwice, Radomiak Radom, Puszcza Niepołomice i ŁKS Łódź. Jeśli chodzi o Miedziowych, ulegli Lechowi Poznań, a następnie zremisowali z Cracovią oraz Puszczą. Ich seria spotkań bez zwycięstwa sięga jednak dalej, do 3 grudnia. W końcówce roku podopieczni Waldemara Fornalika przegrali z Legią Warszawa i Śląskiem Wrocław, a do tego podzielili się punktami z Ruchem Chorzów.
W teorii wielu lepszych okazji do przełamania niż rywalizacja z Koroną Zagłębie mieć nie będzie. W końcu mowa o drużynie walczącej o utrzymanie i znajdującej się tuż nad strefą spadkową. Ale też drużynie, która w rundzie wiosennej przegrała tylko jedno z trzech spotkań.
– Zagłębie jest mocnym i jakościowym przeciwnikiem, natomiast mamy swój pomysł na mecz. Jesteśmy w stanie dominować, narzucić swój styl. Zrobimy wszystko, żeby tak zrobić – powiedział w trakcie konferencji prasowej Kamil Kuzera.
Jeśli lubinianie prędko się nie ockną, za moment sami zamieszają się w walkę o pozostanie w lidze. Ale może ockną się właśnie dziś. Początek meczu o godzinie 15:00.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.