Największa gwiazda Zagłębia Lubin, Szymon Pawłowski wciąż nie wie, na jaką przyszłość się zdecydować: polską czy zagraniczną. Cierpliwość zaczynają tracić władze Miedziowych, które sugerują, że znakomita propozycja kontraktowa może zostać wkrótce wycofana.
– Pora, żeby Szymon Pawłowski zaczął doceniać ofertę, jaką mu złożyliśmy. Zawodnik musi się liczyć z tym, że ona w pewnym momencie przestanie być aktualna – mówi na łamach PS dyrektor sportowy Zagłębia Lubin Paweł Wojtala.
Pawłowski ma podobno dwie poważne oferty z Niemiec – z Berlina oraz Kaiserslautern – jednak wciąż nie zdecydował o swojej przyszłości. Czerwone Diabły chcą podobno Szymka już teraz i są w stanie zapłacić 250 tys. euro za transfer, ale jest jeden problem: żadna oferta do klubu jeszcze nie wpłynęła.
Rzecz jasna Zagłębie przedstawiło Pawłowskiemu propozycję przedłużenia umowy (obecna kończy się w czerwcu). Szczegółów brak, ale podobno zarobki w kilkuletnim kontrakcie ustalone są na bardzo wysokim poziomie – zbliżonym (choć niższym) do niedawnych zarobków Darvydasa Sernasa. Litwin w Lubinie zarabiał 100 tysięcy złotych miesięcznie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.