W 2 minucie Nafciarze popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki. Futbolówka trafiła do Łukasza Poręby, który sprawdził czujność Krzysztofa Kamińskiego. Zagłębie miało ochotę na przejęcie inicjatywy, jednak Wiślacy utrudniali życie gospodarzom aktywnie pracując w pressingu. W 14 minucie golkiper płocczan poradził sobie ze strzałem Samuela Mraza zza pola karnego.
W 18 minucie Dejan Drazić wycofał piłkę do… Dawida Kocyły. Dominik Jończy sfaulował młodzieżowca, a Daniel Stefański wskazał na wapno. Po trwającej kilka minut analizie VAR środkowy obrońca Miedziowych został ukarany czerwoną kartką. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Mateusz Szwoch i strzałem przy słupku pokonał Dominika Hładuna. Gol został uczczony kołyską na cześć dziecka autora pierwszej ekstraklasowej bramki w 2021 roku.
Po pół godzinie gry Nafciarze zadali drugi cios. Znowu w głównych rolach wystąpili Szwoch i Kocyła. Były napastnik GKS Bełchatów najpierw zabawił się z Jewgienijem Baszkirowem, a następnie potężnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na dwubramkowe prowadzenie. Zagłębie było bezradne, a Wisła mogła kontrolować sytuację. Do przerwy było 2:0 dla drużyny Radosława Sobolewskiego.
W drugiej połowie przed Zagłębiem stało arcytrudne zadanie. Wiślacy mieli wynik, a do tego grali z przewagą jednego zawodnika. Pierwsze minuty po przerwie nie obfitowały w dogodne sytuacje bramkowe. Po godzinie gry Miedziowi zaczęli częściej gościć na połowie płocczan. W 62 minucie na strzał z kilkunastu metrów zdecydował się Patryk Szysz, jednak zabrakło mu precyzji.
Minuty uciekały, a rezultat ustalony w ciągu pierwszych 30 minut nie ulegał zmianie. Drużyna Sobolewskiego broniła się mądrze i skutecznie. Wisła dowiozła do końca zwycięstwo i odrobiła trzy z sześciu punktów traconych do Zagłębia. Warto dodać, że nikt wcześniej w tym sezonie kompletu oczek z Lubina nie wywiózł…
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.