Bramkarz Podbeskidzia uważa, że pomimo porażki jego zespół zaprezentował się przyzwoicie. Gdyby nie Richard Zajac podopieczni Roberta Kasperczyka przegraliby większą różnicą bramek. Przypomnijmy, iż Śląsk pokonał dzisiaj Podbeskidzie 1:0.
– Ciężko tak na gorąco ocenić przyczyny naszej porażki. W najbliższym czasie czeka nas ciężka rozmowa z naszym szkoleniowcem – powiedział golkiper Podbeskidzia.
Zajac próbował pomóc swoim kolegom w odrobieniu strat. W ostatnich minutach spotkania pobiegł w pole karne przeciwników, lecz nie przyniosło to pożądanego efektu. – Zapytałem się trenera, czy mogę wybiec z bramki, z tego co zrozumiałem nie miał żadnych przeciwwskazań. A tak swoją drogą, w przeciągu całej swojej kariery nie udało mi się jeszcze zdobyć żadnej bramki. Wbrew pozorom nie zagraliśmy wcale tak źle. Po zdobyciu bramki piłkarze Śląska cofnęli się do obrony i skupili się głównie na grze z kontry. Trzeba przyznać, iż wychodziło im to perfekcyjnie – dodał słowacki bramkarz.
W drugiej połowie Zajac popisał się fenomenalną paradą przy strzale Łukasza Madeja. Słowak przyznaje, iż ten strzał sprawił mu dużo trudu. – To był bardzo dobry strzał do obrony, jednak udało mi się zażegnać niebezpieczeństwo. Szkoda tylko, że ta interwencja nie wpłynęła na końcowy rezultat rywalizacji – zakończył golkiper „Górali”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.