Niedzielne zmagania na boiskach PKO BP Ekstraklasy otworzy mecz Korony Kielce z Pogonią Szczecin – drużyn, które ostatnio nie wygrywają.
Kamil Grosicki i spółka nie mogą sobie pozwolić na kolejny występ bez zwycięstwa, jeśli chcą dalej liczyć się w rywalizacji o mistrzostwo. (fot. 400mm.pl)
W przypadku gospodarzy „ostatnio” oznacza od pięciu kolejek. Na inaugurację rundy wiosennej pokonali ŁKS Łódź, a potem na przemian przegrywali i remisowali. Z Górnikiem Zabrze, Legią Warszawa, Zagłębiem Lubin, Cracovią i Rakowem Częstochowa.
W przypadku gości „ostatnio” oznacza od dwóch kolejek. Zwycięską passę Portowców z początku rundy przerwała remisem Legia, a potem porażką poprawiło Zagłębie.
Ewentualne przełamanie i odniesienie triumfu pozwoliłoby Koronie opuścić strefę spadkową, spychając do niej Puszczę Niepołomice. Pogoń zrównałaby się natomiast punktami z czwartym w tabeli Rakowem.
– Ich sposób gry daje dobre efekty, a do tego jakość indywidualna piłkarzy jest na wysokim poziomie. Wierzę jednak, że sobie z tym poradzimy. Mamy swoje problemy, ale jesteśmy w stanie rywalizować z każdym – powiedział na temat rywala Kamil Kuzera, przepytywany przez dziennikarzy w trakcie konferencji prasowej.
– Odbijemy się i w niedzielę ponownie zagramy w naszym stylu. Wiele drużyn przekonało się, że mecze w Kielcach są trudne. To bardzo mocna drużyna na własnym stadionie. Dlatego musimy zagrać bardziej intensywnie i drużynowo niż przeciwko Zagłębiu – stwierdził z kolei Jens Gustafsson.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.