Po wygranej Rakowa z MSK Żylina 3:0, trenerzy obu zespołów pojawili się na pomeczowej konferencji w zgoła odmiennych nastrojach. Pavol Stano żałował niewykorzystanych okazji w pierwszej połowie, Marek Papszun cieszył się, że druga przebiegała pod dyktando jego drużyny.
Pierwszy na pytania odpowiadał szkoleniowiec gości, przepytywany przez liczną, około dziesięcioosobowa grupę słowackich dziennikarzy. – Ten mecz jest trudny do oceny – mówił Pavol Stano. – Jestem bardzo zadowolony z pierwszej połowy. W ataku robiliśmy dokładnie to, co chcieliśmy, w obronie nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na klarowne okazje. Ogólnie było wiele dobrych momentów. Po zmianie stron losy meczu popsuły niefortunnie stracone gole. Najpierw po stałym fragmencie gry, choć byliśmy przygotowani, że Raków ma je dobrze opanowane, potem pechowy rzut karny, a zaraz czerwona kartka. Raków ma jakość i osłabieni mieliśmy trudności ze zbudowaniem czegoś w ataku. Żałujemy, że nie wykorzystaliśmy okazji, ale pracujemy dalej, choć tego czasu na pracę jest mało. W niedzielę czeka nas mecz ligowy, w czwartek rewanż, w którym na pewno nie złożymy broni.
Trenerowi towarzyszył bramkarz Lubomir Belko, który podczas spotkania kilka razy interweniował główkując daleko przed własnym polem karnym. – Pod tym względem mecz przypominał mi trochę występy na mistrzostwach Europy juniorów – porównywał pytany o to czy kiedyś już tyle się nagłówkował w meczu. – Na przebieg meczu wpłynęła czerwona kartka, po której musieliśmy się wycofać, trudno nam było grać z jednym zawodnikiem mniej – mówił dalej słowacki golkiper. – W rewanżu damy z siebie wszystko. Będziemy walczyć o zwycięstwo i postaramy się odrobić straty. Uważam, że możemy strzelić u siebie trzy, a nawet cztery gole – zadeklarował odważnie.
– Można powiedzieć, że sukces rodził się w bólach – rozpoczął Marek Papszun, którego konferencja skończyła się już sporo po północy. – Pierwsza połowa była bardzo niepewna w naszym wykonaniu. Dopuściliśmy rywali do dwóch szans. Mieliśmy trochę wejść w pole karne, ale nie stworzyliśmy klarownych sytuacji. Chwała drużynie, że w tych trudnych momentach się wybroniliśmy. Druga połowa była już pod nasze dyktando i można było pokusić się jeszcze o kolejne bramki. Nawet byłem trochę zły, że zabrakło nam czwartego gola, by ta zaliczka była jeszcze pokaźniejsza.
Trener Rakowa chwalił Oskara Repkę, który rządził i dzielił w środku pola, jako dobrą wróżbę na przyszłość przyjął debiutancką bramkę, którą trzy minuty po wejściu na boisko strzelił Lamine Diaby-Fadiga, tłumaczył Karola Struskiego, któremu przytrafiły się poważne straty w defensywie. – Zgadzam się, że na wyższym poziomie z takich sytuacji mogą paść bramki. Najważniejsze, że Karol dźwignął się po tym i zagrał dobry mecz. Zwłaszcza w drugiej połowie. Pamiętajmy, że nie jest łatwo wejść do naszego zespołu. Chcemy mu dać trochę czasu, by nabrał pewności siebie. Ale z drugiej strony karuzela goni i za trzy dni mamy kolejne spotkanie. A możliwe, że Karol w nim wystąpi. Musi doświadczać tych błędów i reagować w trakcie meczu.
Na koniec Papszun obruszył się na pytanie czy mając trzybramkową zaliczkę wystawi w rewanżu najsilniejszy skład. – Nie można myśleć w ten sposób, bo już nie takie rzeczy się zdarzały. Chcę wystawić wyjściową jedenastkę na rewanż, nawet nie przyszło mi do głowy, by było inaczej. Pamiętam w poprzednich latach mecz z Astaną, gdzie wygraliśmy 5:0, ale uczulałem zawodników, że losy awansu nie są jeszcze rozstrzygnięte. Gdy szybko padnie gol dla rywali, zrobi się nerwowo. Żylina jest zbyt dobrym przeciwnikiem, by sobie na to pozwolić. Nie można go lekceważyć i wystawić rezerwy.
2 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz
25 lipca, 2025 10:30
Raków Częstochowa jest faworytem i w rewanżu również wygra. Albo w najgorszym przypadku zremisuje.
Zbyszek
25 lipca, 2025 14:04
Mogło być spokojnie 5-0 dla Rakowa ale MSK Żylina mogła strzelić dwie bramki
Dziś losowanie Ligi Konferencji. Na kogo mogą trafić polskie kluby?
W piątkowe popołudnie odbędzie się losowanie par drużyn, które zmierzą się ze sobą o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Rywali poznają między innymi polskie kluby.
Legia ponownie ukarana przez UEFA! To efekt wydarzeń podczas meczu ze Spartą
Wojskowi zostali ukarani karą finansową przez UEFA za głoszenie nieodpowiednich treści dla wydarzenia sportowego. Kwota do zapłaty wynosi blisko 14 tys. euro.
Raków Częstochowa jest faworytem i w rewanżu również wygra. Albo w najgorszym przypadku zremisuje.
Mogło być spokojnie 5-0 dla Rakowa ale MSK Żylina mogła strzelić dwie bramki